RECENZJE

OFF!
First Four EPs

2010, Vice 6.5

Przyłączam się do apelu: oglądajcie Community! A jeśli już to zrobicie, to w jednym odcinku natkniecie się na klan antyurwisów, starszych panów psocących, grających wszystkim na nosie, których przywódca – Leonard, nakryty na gorącym, z pełnym zdumienia spojrzeniem pyta: "Jaki mamy rok?".

No właśnie: Jaki? Mamy rok 1978. W jednej z plażowych dzielnic Los Angeles zespół Panic, skompletowawszy skład, postanawia zmienić nazwę. Od teraz nazywają się Black Flag i właśnie rejestrują swoje pierwsze piosenki. Choć większość powstawała w głowie lidera grupy Grega Ginna, wokalista Keith Morris także macza w nich palce i zrzyna na nich gardło. Te dzikie wypluwki, tnące surowym fowizmem, choć inspirowane Ramones zwiastują zmiany.

Morris jednak znużony Ginna jazdami na haju, wychodzi, pozostawiając po sobie materiał nieuporządkowany i krótki. Teraz w kronice filmowej Internetu można znaleźć fragmenty tamtych szalonych czasów, gdy miota się wśród rozenergetyzowanego tłumu. Te czasy minęły.

Black Flag znajdują się z Henrym Rollinsem, który cytując Wikipedię: "kiedy dołączył do nich wniósł świeżość i optymizm. Umięśniony i wytatuowany skupiał uwagę na sobie." Dawny wokalista zaś, radzi sobie całkiem nieźle z boku, w Circle Jerks, gdzie nagrywa Group Sex, czyli serię pocisków o niesłabnącej agresji.

W burzliwej historii tej grupy są miejsca na rozstania, powroty i wpadki. W przerwach między kłótniami a nagrywaniem przeciętnych albumów, Morris znajduje więc czas na granie w różnych efemerydach. Midget Handjob – cóż za nazwa!

Choć starości nie oszukasz, pomysł na OFF! może być tego typu trikiem. Dobijający sześćdziesiątki muzyk, myśląc nad brzmieniem nowych kawałków, tak zasłuchiwał się we wczesnych albumach Circle Jerks, aż miał ich serdecznie dość. Wtedy Dimitri Coats, grający w OFF! na gitarze, zaproponował, żeby posłuchał swych wczesnych sesji z Black Flag. Poskutkowało.

Zarówno 1st jak i kolejne trzy EP-ki wydane wspólnie z pierwszą, które nazywają się...tak właśnie, już szatą graficzną przywodzą na myśl Nervous Breakdown i First Four Years. Są w założeniu równie nieuporządkowane i, o dziwo, także mogą przyprawić o zapaść, co w tej branży jest największym komplementem. Morris wydaje się chwytać wiatr w żagle właśnie wtedy, gdy sytuacja nie zobowiązuje, profesorską szpicrutą okłada po rękach wszystkich młodzieniaszków, pokazuje jak się to dawniej robiło i nawet kiedy dziarsko wykrzykuje "Fuck People", wiadomo, że naprawdę ma ich wszystkich w dupie.

Wawrzyn Kowalski    
23 grudnia 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie