RECENZJE

Oasis
Standing On The Shoulder Of Giants

2000, Helter Skelter 6.6

Trzech kolegów spotyka się w sklepie płytowym.

- Sie ma, człowieniu!
- No cześć. A co wy tu w ogóle robicie?
- A, tak przyszliśmy pooglądać płyty. Może coś będzie na przecenie.
- Aha. No, ja też przeglądam półki.
- Czego tam ostatnio słuchasz? Ciągle to Radjohed, czy coś innego?
- Czyta się Rejdjohed, jak byś nie wiedział. A ty coś ostatnio kupiłeś z nowości?
- A tak, nowy Oasis. Zajebista płytka. Mówię Ci, świet...
- Boże jakie gówno. Ten brit-popowy boysband. Brrr.
- Ej, zamknij się. Sam jesteś brit-pop. No więc zaje...
- Kurde, to jest przecież brit-pop! Czy ty tego nie słyszysz?
- Dobra, przestańcie się kłócić.
- Ej, no bo co on opowiada. Super kapela przecież.
- Dla kogo super, dla tego super. Może jemu się nie podoba ostatnia płytka.
- Nie chodzi że ostatnia. Wszystkie są nędzne, bo to jest w ogóle brit-pop.
- No patrz, on normalnie jest głuchy. Może i kiedyś byli kapelą brit-popową, ale teraz wypracowali sobie własny, oryginalny styl, i nie powiesz mi, że...
- No nie mogę. Oryginalny. Zrzynka na całego z Beatlesów jest oryginalna, co?
- Ej, przestańcie już. Macie inne zdanie na ten temat i nic na to nie poradzicie.
- Ale nie, poczekaj. Sam powiedz, czy ich najnowsza płytka nie jest krokiem do przodu?
- Nooo, jest, naturalnie.
- Dobra chłopaki, na razie.
- No zaczekaj! Widzisz, nie tylko ja tak uważam. Bo to jest naprawdę dobra płyta.
- Tego nie powiedziałem. Powiedziałem tylko, że jest dla nich krokiem do przodu w porównaniu z ich wcześniejszymi dokonaniami.
- Dokonaniami... Hehe, śmiechu warte.
- No tak, ale rozwijają się, a to jest bardzo ważne. W ogóle to patrz jak się ta płytka zaczyna. Zapętlony beat, jakieś wsamplowane gadki, zarąbisty riff gitarki. Normalnie jazda na całego! I to ma być brit-pop? To jest rock'n'roll, człowieniu.
- A, "Fucking In The Bushes"? Tak, to rzeczywiście świetny kawałek. Nie spodziewałem się po nich takiego transu. Kolesie poszukują czegoś nowego, zgoda.
- No właśnie, widzisz? Czyli miałem rację – to jest dobra płyta.
- Boże, ratuj. Dobra płyta...
- Czekaj, znowu mi coś wmawiasz. Nie powiedziałem, że cała płyta jest dobra. Pierwszy numer spoko, ale potem masz ten singielek, no wiesz, Liam gra w autobusie na akustycznej...
- "Go Let It Out". Świetna piosenka.
- Świetna? Spójrz obiektywnie, przecież takich pioseneczek Oasis serwowali nam już całe mnóstwo. I wszystkie takie podobne do siebie.
- No ok, może i trochę podobne. Ale weźmy takie "Who Feels Love". Wcześniej tak nie grali. Tak psychodelicznie...
- No nie, pajacu, czy ty słyszałeś kiedyś psychodelię...
- Chłopaki, spokojnie. Może i masz rację, orientalne brzmienia, lejące się aranżacje. Ale sama kompozycja nie zachwyca. Takie pitolenie.
- No ale ja nie wiem, jak dla ciebie to jest pitolenie, to jakie ty chcesz melodie w rockowych kawałkach?
- Nooo, nie o to mi chodzi, żeby to była od razu muzyka poważna. Ale jest sporo zespołów, które mają dar do tworzenia frapujących melodii, które zostają w pamięci na długo, a jednocześnie różnią się od siebie. Naturalnie, że wymienię tu Radiohead...
- Brit-pop.
- ...fajne melodie serwują też Coldplay...
- Brit-pop.
- ...Flaming Lips...
- Brit-pop.
- ...no a ze starszych zespołów to oczywiście Beatlesi...
- Brit-pop.
- ...a taki Oasis to trochę żenada, bo większość piosenek, także i na tej nowej płytce, jest niemal identycznych: "Little James", "Sunday Morning Call", "Where Did It All Go Wrong" i tak dalej... ale czy ty mnie w ogóle słuchasz? Ej, gdzie on się podział?
- Brit-pop.
- A, tu jesteś. Co ty, przeglądasz dyskografię Spice Girls???
- Nieeeee... No, co mówiłeś?
- Mówiłem, że ten nowy Oasis jest momentami nużący, to wszystko.
- No dobrze, ale czy ty w ogóle dostrzegasz jakieś plusy w tym albumie?
- Plusy. Tak, przyznaję, są plusy. Oprócz wspomnianego pierwszego numeru, jest jeszcze jedna znakomita pieśń. "Gas Panic". Tu mnie znowu zaskoczyli. Monumentalny nastrój, fajne harmonie, zabawa z brzmieniami... Wyszło bardzo dobrze. No i też "Roll It Over". Udana piosenka.
- Ok, coś jeszcze?
- Tak, muszę przyznać, że dobrze się tej płytki słucha. Podobnie zresztą, jak wszystkich innych krążków Oasis. Ale jakieś wybitne osiągnięcie to nie jest. Ot, taki kawałek solidnego, rockowo-balladowego grania. Tyle.
- Hm, no dobra, powiedzmy, że się zgodzę. Ale mi też po prostu świetnie się słucha tego albumu!
- Ależ ja cię doskonale rozumiem, człowieku. Też czasem lubię zarzucić Oasis na wieży. Tylko po co dorabiać do tego ideologię, że oni są tacy wielcy, czy coś...
- Nie, oczywiście, ja tak nie uważam.
- No to widzisz, zrozumieliśmy się. A gdzie się podział Brit-pop?
- Nie wiem, chyba poszedł do domu.

Borys Dejnarowicz    
7 września 2001
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie