RECENZJE

Noon
Gry Studyjne (EP)

2003, Teeto 6.5

Uwielbiany przez nas wszystkich, a mój ulubiony, krajowy producent około hip-hopowych, gramofonowych historii wydał tę szczodrze wypasioną EP-kę szmat czasu temu, a konkretniej tuż przed wakacjami. W wyniku rozmaitych zawirowań i perturbacji grafiku, na gościnę w niniejszej rubryce musiał czekać aż do dnia dzisiejszego, co mam nadzieję nikomu nie przeszkodzi zanadto w lekturze.

Na Grach Studyjnych zaangażowany twórczo na wielu frontach warszawski producent zebrał zwarty stylistycznie, urozmaicony, a tym samym bardziej przypominający pełnoprawny longplay, ponad półgodzinny materiał puentujący pewne stadium własnego rozwoju artystycznego, którego kierunek mógł zaskoczył część z kibicujących mu fanów, wśród których znaleźli się i tacy, którzy niepotrzebnie upatrywali w nim oksymoronu Bleak Output. Ale może chronologicznie i pomalutku. Z grubsza było to tak:

Po rozstaniu z Grammatikiem nieco obruszony niekiedy zbyt nachalnym szufladkowaniem, "polski DJ Shadow" nagrał piękny Bleak Output, zaiste bliższy klimatem melancholijno-ambientowym szkicom Briana Eno (w którego twórczość ponoć zasłuchiwał się w dzieciństwie), niż persony okupującej nadmienioną etykietkę. Tu miała miejsce kompromitująca nasz rynek ryfa, która dzięki Teeto Records nie miała wszak tragicznych następstw, bo solowy debiut Noona doczekał się w końcu dystrybucji w ojczyźnie (circa 2001), gdzie też został sam zainteresowany. Instrumentalny projekt zmajstrowany na bazie sampli pochodzących w lwiej części z polskich płyt, dopracowany z takim pietyzmem, że prawdopodobnie czarowałby nawet gdyby pozostawić na nim jedynie trzaski analogu. Nie no, zagalopowałem się trochę, ale naprawdę można doznać. W każdym razie ta głęboko liryczna i niezwykle nastrojowa perełka była w pełni dojrzałym i jak na razie chyba najpełniejszym wyznacznikiem skali jego talentu.

A co się zmieniło od tamtego czasu? Na pewno nie osłabło nieodmiennie ambicjonalne podejście Noona do własnej twórczości, ani też na wskroś osobisty stosunek do własnych produkcji. Najlepszym dowodem jest notka jaką skrobnął na tylniej wkładce Gier:

"Gry Studyjne to kolaż prawie 400 urywków muzycznych pozyskanych wyłącznie ze starych płyt analogowych, w zdecydowanej większości polskich. To również mix klasycznych, hip-hopowych technik tworzenia dźwięków z nowoczesną, swobodnie interpretowaną rytmiką. Gry Studyjne to przede wszystkim mix emocji, z jednej strony destrukcyjnych, ponurych i biograficznych, a z drugiej prostych i dobrych. Mix rozpaczy i nadziei, w ambitnych założeniach muzyka totalna".

Genialne podejście – wiadomo – ale co ważniejsze, te założenia naprawdę słychać! Zgodnie z zapowiedziami Noon nie porzucając definitywnie fragmentów nastrojowych zaproponował taneczne harce w rytmach pokrewnych UK garage. I tak za pośrednictwem swoich analogowych sampli gdzieniegdzie uzyskał wspaniałe efekty godne porównania do parkietowej melancholii krzesanej za pośrednictwem dance-punku przez Rapture, że wspomnę moje ukochane "I Need Your Love". Mamy zatem superowskie, klubowe "Other Times", "Studio Games" i na pozór podobne "Satori", które jednak w środkowej części poświęca cenne chwile na zadumę nad sensem istnienia odwołując się tym samym do Bleak Output.

Jest też "Emotion Capture" ze strzępkami artykułowanych fraz, z których rozpoznałem: "miłość ocalić", "miłość dziś gaśnie", "muszę ocalić" oraz "tobie", w końcowej fazie naznaczone sennymi, elektronicznymi szumami jak z Radio Amor Tima Heckera. Bogatego obrazu dopełniają "Full Level", chyba jako jedyny tu track pasujący stylistycznie do Muzyki Klasycznej, ale też miniatura "The Art" z motywem który skojarzył mi się z wyciem ranionej orki, który z kolei sprawił, że wspomniałem na "Sea Of Tears" Goldiego i przez więcej niż chwilę okropnie płakałem. Wreszcie "Tales Of Ordinary Madness" w którym, mam nadzieję nie bez podstaw, upatruję refleksji nad upadkiem tych którzy nie potrafią się bawić / żyć bez alkoholu.

W gruncie rzeczy nie widzę jednak sensu zbytnio wychwalać Gier, bo nie jest to album doskonały, a Noon już swoim kolejnym (raczej solowym) projektem może go lekką ręką przyćmić. Raptem za miesiąc z okładem do sklepów trafi Muzyka Poważna, drugi już owoc współpracy duetu Pezet / Noon. Chyba jeszcze nie teraz, ale bardzośmy ciekawi.

Jacek Kinowski    
2 marca 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie