RECENZJE

Nite Jewel
You F O (EP)

2009, self-released 6.4

KFB: Pan się mię pyta, z czym mię się kojarzy ta nowa EP-ka Nite Jewel? Zatem. Otóż. Zima jest, temperatura na minusie bije kolejne rekordy, zjawisko średnio przyjemne. Niemniej jest w tym wszystkim coś, co sprawia, że widząc to wszystko robi mi się ciepło w środku. Pamiętam jakby to było wczoraj, jak się miało te osiem, dziesięć lat i się chodziło w takie mrozy na ślizgawki. Na pewno mieliście taką za szkołą – długi kawałek oblodzonej części jakiejś niewielkiej górki. Sztuka polegała na tym, żeby w miarę normalnych butach (trapery odpadały, nie chodzi się z drewnem do lasu) wykonać pełen ślizg bez wywrotki. I nie było to proste zadanie – ileż razy zdarzyło mi się upaść na zad, to sam nawet nie pamiętam. Ale czemu ja o tym? Bo ogarnia mnie nostalgia – dzisiaj ślizgawki dalej są w tych samych miejscach, ale ślizgać się na nich nie ma komu. Chodzą te dzieciaki, grają w te gry, wydurniają się na naszychklasach. Reasumując – ta nowa generacja ssie w większości po całości. Dlatego powracanie w chwilach zwątpienia do wspomnień z lat minionych to jedno z moich ulubionych zajęć. Piona, Ramona.

RG: Good Evening wymiatało ze swoimi wokalami rozmytymi na delikatnych podkładach, a "Want You Back" to już w ogóle był czadzior, jak to mówią czadzior-ludzie. A You F O? Ma fajny tytuł. Nie wiem co się stało, ale to co było mocnymi punktami na debiucie tutaj psuje cały odbiór EP-ki. Dwa pierwsze piosenki brzmią jak popsuty samochodzik pędzący po autostradzie, który wydaje dostojnie "pryt pryt pryt", a potem przy "Another Horizon" zaczynam ziewać. Jak ziewam to wyglądam jak chiński pawian, więc nie lubię tej sytuacji, a You F O mnie z niej nie wyprowadza, ciągnąc stan przez następne piosenki. Nie chcę wyglądać jak pawian, nie chcę słuchać "pryt pryt pryt", wracam do Good Evening.

AG: Oj tam oj tam, nie ziewaj Ryszardzie, bo cię Lil Wayne niemile zaskoczy. EP-ka jest szóstkowa po trzykroć, bo i mnie się podoba, i mojej młodszej siostrze się podoba, ba, nawet mojej starej się podoba. Siostra na co dzień słucha chart popu, a mama śpiewa w chórze gospel, więc proszę mi tu nie narzekać na brak przystępności. You F O jest dziwna, urokliwa, snuje się, nie napierdala, bardziej towarzyszy niż angażuje (jakieś wąty?), każe przypuszczać, że mieszanie Lyncha z loungem to zdecydowanie droga do podążania. W ogóle zauważyliście, jak wszystkie dziewczyny ostatnio siedzą w krautrocku?

FK: Może nie powinniśmy, ze względu na sposób dystrybucji, traktować tych kilku utworów szczególnie poważnie, ale... w to, co już znaliśmy wkradają się nowe dźwięki i nastroje. Psychodela lekka wręcz ("Another Horizon"), która nie pozwala w spokoju zasnąć, na co Good Evening pozwalało i do czego zachęcało. Jestem urzeczony podskórnym niepokojem, który – wreszcie – przywołuje obie strony singla Invisible Conga People czy lepsze rzeczy Chromatics. Najlepsze, co pod tym szyldem się działo do tej pory.

Aleksandra Graczyk     Kacper Bartosiak     Filip Kekusz     Ryszard Gawroński    
23 grudnia 2009
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie