RECENZJE

Nine Inch Nails
The Slip

2008, Nine Inch Nails 0.2

Jako konsument, który zrzucił się na chatę i samochód Trenta umieszczając na swojej półce siedem mniejszych i większych oryginałów sygnowanych nazwą NIN (no może sześć, bo tej edycji ukraińskiej Year Zero to nie traktuję jednak poważnie), poczułem się nawet mile połechtany. Oto Reznor, celebryta jak by nie patrzeć, specjalnie dla mnie przygotował prezent w postaci zestawu nowych piosenek do zassania. Początkowy entuzjazm dosyć szybko mija, ustępując miejsca pewnemu zakłopotaniu. Przejrzałem oto kilkanaście recenzji albumu pochodzących z różnych, niekiedy poważnych, źródeł i nagle się dowiaduję, że mam do czynienia z wybitnym dziełem dojrzałego twórcy. Że wypracował styl, że nawiązał do najlepszych fragmentów, że kurde ci, co wydają raz na cztery lata powinni się wstydzić. Powiedzmy... The Slip to jest "The Beginning Of The End" z zeszłorocznego Year Zero razy sześć plus trzy smętne pierdy instrumentalne plus intro, dzięki któremu ta ocena nie jest symetryczna. A jeśli chodzi o warstwę filozoficzną to przytoczę tylko nieśmiertelne frazy "I don't feel anything at all" i "I cannot stop myself" i wiemy, że Reznor nawiązuje nie tylko do lepszych płyt, ale także do gorszych i wszystkich pozostałych też. To właściwie czemu o tym piszę? Z dwóch powodów. Byłem chyba ostatnią osobą w redakcji, która daje With Teeth względnie pozytywną notę. I mimo całego błota w moich uszach nawet ja czuję się zniesmaczony. A dwa – dobrze wychowany człowiek jak daje prezent to się stara. Nie ssijcie tego, lepiej poczytajcie o Księdzu Kaspianie.

Filip Kekusz    
21 maja 2008
BIEŻĄCE
Bedoes & Kubi ProducentKwiat Polskiej Młodzieży
Różni WykonawcyAir Texture Vol. VI