RECENZJE

Nilüfer Yanya
Miss Universe

2019, ATO 6.7

Lepiej nauczcie się wymawiać nazwisko tej pani, bo już wkrótce wstydem w towarzystwie będzie nieznajomość jej twórczości. Kilka dni temu ta zdolna Brytyjka brawurowo wyważyła wrota muzycznego show-biznesu i dzięki swojemu debiutanckiemu albumowi nagle stała się synonimem świeżości, kreatywności i odwagi. Oczywiście hurraoptymistyczne recenzje na łamach prestiżowych tytułów każą spytać: "czy rzeczywiście jest czym się zachwycać?". No więc być może trochę za wcześnie na bicie pokłonów, ale trzeba być chyba głuchym, by nie dostrzec pierwszych oznak powoli kształtującej się artystycznej wielkości.

Autorka płyty ma dość sprytny konstrukcyjny pomysł – opiera krążek na siedemnastu różnorodnych utworach, które lawirują od jednej estetyki do drugiej z wręcz cyrkową zręcznością. Yanya żongluje sobie gatunkowymi schematami indie, flirtując czasem z popowym cukrem, innym razem z rockową szorstkością, a chwilami całkiem śmiało jazzuje i figluje z elektroniką. Formuła mikstejpu podanego w singer-songwriterskim sosie robi wrażenie niczym perfekcyjnie przebiegająca rozmowa kwalifikacyjna. Ubiegająca się o rolę nowej królowej sceny niezależnej artystka posiada wszystkie niezbędne atuty, które na pewno pomogą jej zdobyć upragniony stołek.

Miss Universe oprócz postmodernistycznych wygibasów ma również do zaoferowania interesującą treść. Nilüfer śpiewa przede wszystkim o zmaganiach z kompleksami i brakiem wiary w siebie samą w kontekście aktualnej komercjalizacji filozofii samorozwoju. Zarówno same utwory, jak i kilkusekundowe "przerywniki" (prawie-hip-hopowe skity), formułują ciekawą wypowiedź na temat utrzymania higieny psychicznej w epoce trywializującego podobne problemy coachingu. Cieszy fakt, że londyńska wokalistka mierzy się ze wspomnianymi tematami trochę naokoło - zamiast całkowicie hołdować koncepcyjnemu gorsetowi, podchodzi do sprawy impresjonistycznie, odnajdując zaskakujące rozwiązania w ciągu swobodnych skojarzeń.

Prawdopodobnie największą zaletą wydawnictwa jest jednak ogromna przyswajalność. Mimo mnogości intertekstualnych eksperymentów oraz niełatwej problematyki te kompozycje posiadają radiowy potencjał. Naprawdę rzadko się zdarza, by ktoś (a co dopiero debiutantka) tak błyskotliwie potrafił połączyć efektywność z efektownością. Nilüfer udaje się to tak dobrze, że aż ciężko uwierzyć w jej skromne CV.

Mógłbym przyczepić się do kilku rozwleczonych momentów albo paru niedogotowanych numerów, ale skoro zaakceptowałem to LP jako mixtape, to w sumie nie mam prawa oczekiwać stuprocentowej spójności. Krótko mówiąc, niektóre rysy widać gołym okiem, lecz nikt nie zaprzeczy temu, że widzi prawdziwy diament, nie żadną podróbkę.

Łukasz Krajnik    
30 marca 2019
BIEŻĄCE
American FootballAmerican Football (LP3)
Mac DeMarco"All Of Our Yesterdays"