RECENZJE

Neon Neon
Stainless Style

2008, Lex 5.7

Gruffa najwyraźniej znudziła obrana przed laty konwencja i postanowił zaszaleć tudzież przywołać reminiscencje młodzieńczych ekscesów sprzed lat czyli wydarzeń rozgrywających się w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Wbrew temu co sugeruje słowo "stulecie", nie było to znowu tak strasznie dawno temu, zresztą częstotliwość odwołań do wyścielającego owe lata synth-popu w pewien sposób niweluje odległość czasową jaka dzieli dajmy na to Rio od każdej innej tegorocznej płyty. Wszystko fajnie i kolorowo, jednak gdyby nie dwa nazwiska, a konkretnie gdyby nie postać Johna DeLoreana oraz Boom Bip za konsoletą, to prawdopodobnie chęć wskrzeszenia lat 80-tych spełzłaby na niczym. Ale jako, że się pojawili, jeden duchowo, drugi organoleptycznie, to wyjścia mamy niejako dwa: albo podskoki i picie zdecydowanie nie do lustra, albo rajd pod osłoną nocy. Kwestia preferencji.

Jeśli jesteście cierpliwi to teraz pora pomówić o poziomie wydawnictwa Stainless Style, o jego wadach i zaletach, które ilościowo się równoważą. Instrumentalny opener może i skutecznie rozgrzewa lodowaty silnik, ale z drugiej strony kogo właściwie ekscytuje ten proces, mnie nie, czyli haczyka brak. Kolejny rozbębniony "Dream Cars" odbiera mi nieco ochotę na to, aby dotykać każdego tracka z osobna, więc skupię się tylko na perełkach w trackliście. Jednakowoż tuż przed grzebaniem w drogiej biżuterii, muszę wsadzić szpilkę w bok Boom Bipa i jego korzeni pytając: "Na co te rapy?". Wszyscy kochamy rap, to wiadome, ale w tym przypadku jego bezbarwne emanacje bezczelnie obniżają poziom wydawnictwa, nie oferując nic poza meczącą zgagą. Po tej naganie pora w końcu otworzyć ten sejf, a w nim olśniewa rozpływające się w uszach post-carsowe "I Told Her on Alderaan", gdzie chorus mówi dobry wieczór. Tuz za nim czai się "Steel Your Girl" czyli nieślubne dziecko wilsonowskich harmonii i wytwornych newwave'owych klawiszy. Ostatnim wartym przywłaszczenia kawałkiem jest hipnotyczny "I Lust U", którego klarowny bit zachęca do pląsów, a lśniące niczym ekskluzywny neon synthy pomagają w razie potrzeby znaleźć drogę do domu. Zamykam już ten sejf, w którym z bólem serca zostawiam "Raquel" i "Belfast".

Szkoda, że Stainless Style jest tak nierównym albumem. Z tą płytą jest podobnie jak z samym DeLoreanem, niby miał on Ursulę Andress i zbudował głównego bohatera Back To The Future, ale z drugiej strony jego firma zbankrutowała rujnując jego reputację w branży. Różnica jest taka, że o DeLoreanie przynajmniej ktoś pamięta, a o kolaboracji Rhysa i Boom Bipa zapomnisz już za tydzień.

Wojciech Sawicki    
12 kwietnia 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy