RECENZJE

Neon Indian
Psychic Chasms

2009, Lefse 6.6

ŁK: Pamiętam kiedy Psychic Chasms było EP-ką i prawie nikt nie miał pojęcia kim są ci cali Neon Indian. I to są bardzo miłe wspomnienia – wydawało się, że to będzie jedna z moich "płyt" (zauważcie cudzysłów!) roku. "Singel" (cudzysłów!) "6669 (I Don't Know If You Know)" był świetną przynętą a całość mikrokosmosem idiosynkratycznego, uszkodzonego popu. Fajnie było odebrać przez internet te transmisje z ekscentrycznego umysłu chuj wie kogo.

Oczywiście teraz wszyscy wiemy kim jest Alan Paloma a jego dokonania wpisują się w cały nowy nurt (hoh!). Chill-wave, glo-fi, tam już sobie jakąś nazwę wybierzcie. Psychic Chasms z kolei rozrosło się do wymiarów longplaya po małym rozszerzeniu (i poprzestawianiu) tracklisty. Ulubione przez fanów (może jeszcze bez cudzysłowu) "6669" (ograne już, jednak całkiem zajebiste) i "Deadbeat Summer" (fajne, ale dla mnie przereklamowane) jak i najlepszy kawałek NI, cudowna synthodelia "Mind, Drips" (przecinek!) i uroczo sprane "Should Have Taken Acid With You" wciąż tu są. Tak jak "Local Joke", średniacka powtórka z "Deadbeat". Album ściąga w dół też jeden z nowych utworów – "Terminally Chill" nie potrafi znaleźć żadnego ciekawego kompozycyjnego szkieletu dla charakterystycznego brzmienia Palomy. Z drugiej strony – "Ephemeral Artery" to bardzo mile widziany dodatek – zaskakujący banger brzmiący jak Daft Punk uwięzieni w piwnicy.

Nie ma co narzekać na odarcie projektu z tajemniczości, ale jednak krótsza wersja Chasms była zwyczajnie trochę lepsza. Ta, nie tak znowu bardzo długogrająca i tak jednak jest bardzo dobra – i jako pop i jako dokument jednej z fajniejszych i może najbardziej istotnych scen muzycznych ostatniego czasu.

KFB: Alan Palomo jako jeden z pierwszych członków chill-wave'owej bandy chuja dostąpił zaszczytu wydania longplaya, który jednak wielkim zaskoczeniem nie jest, bo o jakiej niespodziance może być tu mowa, skoro 80% materiału znaliśmy już w okolicy kwietnia? A Psychic Chasms to w zasadzie pozycja spełniająca oczekiwania większości fanów gatunku, ale nic poza tym. Błyski w postaci opisywanego przez nas w-chuj-dawno-temu "6669" czy "Should Have Taken Acid With You" dowodzą potencjału Palomo, ale zestawione z niektórymi, nieco słabszymi kawałkami, uwydatniają tylko fakt, że debiutancka płyta to jednak pozycja nieco zbyt nierówna, by ubiegać się o końcoworoczne laury.

Chwyty, po które sięga Palomo, znajdziemy w elementarzu każdego chill-wave'owca – jakiś sampelek z mało znanych bohaterów 80s (tym razem Rundgren), czasem bardziej psychodela ("Mind, Drips"), czasem bardziej impreza ("Ephemeral Artery"), a najlepiej jak jest pop (moje ulubione "Laughing Gas", zbadajcie koniecznie nieoficjalne video z małpą!). W gruncie rzeczy ten trzydziestominutowy materiał sprawdza się bardziej jako zapowiedź tego, co Palomo może osiagnąć już całkiem niedługo. Wnioskując po highlightach Psychic Chasms i singlach wypuszczonych jako VEGA stać tego gościa na wydanie mocno siódemkowego materiału i to oby jak najszybciej.

RG: Wreszcie została wydana jakaś płytka z nurtu popu w technicolorze! Psychic Chasms pokazuje dwie sprawy swoim nierównym poziomem. Świetne fragmenty zapowiadają super dobrą muzykę na następne lata, którą człowiek się zachwyci i ponuci. Słabsze za to pokazują, że nadszedł ten moment, kiedy nowa stylistyka jako zestaw sztuczek łapania zainteresowania uszu recenzentów przestaje działać, kiedy brakuje dobrego szkieletu kompozycji. A, głupio szukać piosenek projektu VEGA, kiedy wszędzie ci wyskakuje Suzanne Vega.

FK: Mam mgliste wrażenie, że 2009 na Porcys kręcił się wokół (pomijając wiadomo kogo) Ariela Pinka, a także jego kolegów, epigonów i przypadkowych bandów pokrewnych. Neon Indian również przypętał się w te rejony, mniej lub bardziej świadomie (grzybki-halucynki wyrastają wszędzie, nawet w tytułach). I nie ważne, że dyskotekowość, irytujące wysokie tony, słońce i plaża. Gdzie się nie obrócisz – chudy paszkwil za winklem. A poza tym śmieszna rzecz tutaj wyszła. Każdy z nas się czepia, a i tak jednym chórem krzyczymy, że bardzo dobre, w okolicach listy roku nawet. Albo Palomo ma charyzmę Stefana Delajoux, albo biomet dzisiaj nie styka.

Łukasz Konatowicz     Kacper Bartosiak     Filip Kekusz     Ryszard Gawroński    
16 grudnia 2009
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie