RECENZJE

My Chemical Romance
The Black Parade

2006, Reprise 3.7

Droga Redakcjo,
Jestem bardzo zaniepokojona zachowaniem mojego syna. Wszystko zaczęło się jakieś pół roku temu. Wtedy to Jacek zaczął ubierać się tylko na czarno, odmówił również wizyty u fryzjera, a kiedy zaproponowałam, że sama przytnę mu włosy, zgodził się, ale tylko pod warunkiem, że nie skrócę mu grzywki. Ponadto zauważyłam, że podkrada moją piankę do modelowania włosów. Z początku myśleliśmy z mężem, że taka zmiana w dbałości o wygląd to normalne zachowanie dorastającego chłopca, jednak gdy Jacek zaczął podkradać również moje cienie do powiek zaczęłam podejrzewać go o najgorsze. Bałam powiedzieć się o tym mężowi, on jest tak wyczulony na homoseksualistów, szczególnie gdy ogląda mecze w telewizji. Nie raz słyszałam jak wypowiada się niepochlebnie, o graczach przeciwnych drużyn, którzy są odmiennej orientacji używając obraźliwych zwrotów na "p" i "ci". Ja z początku też bardzo się bałam, ale pomyślałem sobie, że skoro tak wspaniali artyści jak Jacek Poniedziałek, są gejami, a przecież co tydzień pewne gazety, których oczywiście nie czytam, gdyż jestem kobietą nowoczesną, donoszą o podobnych gustach innych gwiazd, to i może mój syn wyjdzie na ludzi i dołączy do towarzyskiej śmietanki. W tej sytuacji, zebrałam się na odwagę i poszłam za radą TVN Style, gdzie w jednym programie pani redaktor mówiła by w podobnej sytuacji odbyć szczerą rozmowę z dzieckiem. Jacek bardzo się zdenerwował, powiedział, że go nie rozumiem, że "jego dusza płacze łzami ciemności", że "ból, który go przepełnia jest toksyną, którą przyjął wraz z zatrutym owocem miłości" i, że "moje podejrzenia są najlepszym dowodem, że jestem taka jak ONI". Muszę przyznać, że mimo rozpaczliwych słów syna spadł mi kamień z serca. Domyśliłam się, że chodzi o córkę naszych sąsiadów Ilonkę, w której Jacek podkochiwał się odkąd wprowadziliśmy się do nowego bloku. Kiedyś spędzali ze sobą dużo czasu, razem słuchali tej samej muzyki, byli nawet na koncercie tego zespołu młodzieżowego Blog 27. Wszystko się zmieniło odkąd Ilonka zaczęła spotykać się z jednym z osiedlowych wyrostków co noszą workowate spodnie i słuchają tego całego "hop-siupa". Wiem od jej rodziców, że bardzo są zaniepokojeni tą sytuacją, starałam się ich pocieszyć, ale w głębi duszy cieszyłam się, że syn nie wpadł w złe towarzystwo, a teraz mogło się okazać, że mój Jacuś wplątał się w jeszcze gorsze tarapaty. W końcu zdecydowałam się powiedzieć o tym mężowi. Myślałam, że może potrzeba tutaj mocnej męskiej ręki, oczywiście nie chodzi o przemoc domową, ani niż z tych rzeczy, jesteśmy bardzo nowoczesną rodziną. Mąż jednak nie przejął się specjalnie zachowaniem Jacka mimo, że tłumaczyłam mu, że to bardzo wrażliwy chłopiec, że ma w szkole same piątki, dostał nawet od nas w nagrodę za wyniki w nauce nową komórkę i że przecież nic mu nie brakuje, i że nie ma powodów żeby się tak zachowywać. Powiedział za to: (z góry przepraszam za język ale mój Darek tak ma jak się uniesie) "że taki wiek, on wie bo przecież też był gówniarzem i nie takie festyny odstawiał z chłopakami, żeby dziewuchy sikały po nogach, a w ogóle to żebym mu d... nie zawracała bo chłopak pójdzie na jakaś potańcówkę, złapie jakąś siusiarę za tyłek to mu ta cała ciemność się rozjaśni jak ch... i jeszcze będę się martwić żebym babcią nie została", a jak mu powiedziałam, że przecież to nie jest normalne żeby siedzieć w ciemnym pokoju przez cały dzień i słuchać jakiegoś wycia, to odparł: "Lepsze to niż miałby sobie jakieś lampucery na ścianie wieszać. Przynajmniej zaoszczędzimy na proszku i wodzie, bo nie będę musiała co tydzień prać chłopakowi prześcieradła.". Muszę przyznać, że nie zrozumiałam o co mu chodzi z tym praniem, zawsze jest przecież u nas bardzo czysto, ale uspokoiłam się trochę, ojciec przecież wie lepiej jak postępować z młodzieńcem w okresie dojrzewania. Już sama nie wiem czy z moim synem dzieje się coś niedobrego? A może to normalne zachowanie? Tak dla pewności chciałam się spytać co państwo sądzicie o muzyce, której słucha moje dziecko. Nie to, że wierzę w ten cały szatanizm, o który katechetka z gimnazjum posądza syna, dała nawet taką broszurkę z nazwami zespołów, ale nie dość, że nie ma na niej wykonawców, których płytę ma Jacek to są to jakieś bzdury chyba no bo jak puścić płytę CD od tyłu? A w ogóle to nie jestem przecież żadnym moherowym beretem, wprost przeciwnie, oglądamy z mężem codziennie "Szkło Kontaktowe", jesteśmy bardzo postępowi. Ja nawet nauczyłam się korzystać z Internetu żeby ściągać sobie przepisy kulinarne, trzeba być przecież nowoczesnym. Serwis polecił starszy syn koleżanki, państwo się podobno znacie i jesteście na bieżąco i w ogóle tacy modernistyczni. Syn ma tylko płytę My Chemical Romance The Black Parade, którą kupił sobie za pieniądze, które dostał na urodziny, resztę muzyki słucha z tych "empeczy"... "apaczy"... (muszę się przyznać, że nie wiem dokładnie jak to się nazywa). Bardzo prosiłabym, żeby państwo napisali coś o tym zespole, czy mam się obawiać o syna, czy to jest jakaś szkodliwa muzyka?


Monika z Wrocławia, mama 14-letniego Jacka

* * *

Pani Moniko, wszystko wskazuje na to, że Pani syn stał się członkiem subkultury młodzieżowej, tak zwanego Emo! Nie jest to bynajmniej powód do niepokoju, młodzież od dawien dawna odczuwa potrzebę identyfikacji z grupą i więzi z rówieśnikami często budowanej właśnie na gruncie gustu muzycznego i dystynktywnej maniery w zakresie ubioru jak i toalety. Powiem więcej, wybór właśnie tej konkretnej subkultury jest w istocie całkowicie niegroźny, oczywiście z zachowaniem niezbędnego umiaru i pod czujnym, acz dyskretnym, okiem rodziców. Na poparcie tej tezy dokonałem badań socjologicznych jedną z najnowocześniejszych metod badawczych – "metodą Google". Rezultaty mówią same za siebie: "Wyniki 1-10 spośród około 62,800 w języku polski dla zapytania emo seks (znaleziono w 0,09 sek.)". Dla porównania: "Wyniki 1-10 spośród około 858,000 w języku polski dla zapytania hip hop seks (znaleziono w 0,07 sek.)". Dalej: "Wyniki 1-10 spośród około 15,300 w języku polski dla zapytania emo narkotyki (znaleziono w 0,07 sek.)". "Wyniki 1-10 spośród około 88,400 w języku polski dla zapytania hip hop narkotyki. (znaleziono w 0,06 sek.)" oraz "Podana fraza – emo nie kocham cię mamo i chcę uprawiać seks analny z kotem – nie została odnaleziona" wobec "Wyniki 1-5 spośród 5 w języku polski dla zapytania hip hop nie kocham cię mamo i chcę uprawiać seks analny z kotem (znaleziono w 0,19 sek.)".

Nie będę się zagłębiał w meandry tej stylistyki. Jej historia jest mglista. Dosyć powiedzieć, że wielu specjalistów podważa wartość merytoryczną terminu na gruncie muzycznym, a wśród samych zwolenników określenia nie ma zgody na to kto jest Emo, a kto nie. Gdyby jednak chciała Pani dowiedzieć się czegoś więcej, zachęcam do zapoznania się z monografią dr Andrzeja Budy Obiektywna Encyklopedia Rap Metalu. Tom XXIV. Emocore (wyd. Goldpol sp. z o. o.).

Skupmy się jednak na albumie The Black Parade. Jego analiza z pewnością pozwoli mi przybliżyć zaniepokojonym rodzicom wpływ subkultury Emo, na ich pociechy. W przypadku płyty My Chemical Romance mamy do czynienia z bardziej przystępną odmianą muzyki emongoidalnej, żeby nie powiedzieć wręcz popową, skierowaną do młodzieży w wieku gimnazjalnym. Jeśli wsłucha się Pani dokładnie to z pewnością dostrzeże w tych kompozycjach pewne podobieństwa do muzyki zespołu Queen. Rozpasane gitarowe solówki i barokowa epickość to nie jedyna paralela z klasyczną muzyka rockową, która jest przecież doskonale znana i lubiana przez rodziców! Płyta ta jest bowiem koncept albumem na miarę The Wall Pink Floyd, tyle, że skierowaną do młodszego słuchacza. Opowiada ona przejmującą historię umierającego na raka mężczyzny, ukrytego pod zdawkowym pseudonimem "Pacjent". Głęboko emocjonalny wydźwięk historii opowiedzianej przez MCR, można przecież porównać do książek Ireny Jurgielewiczowej, a nawet klasycznej noweli "Janko Muzykant" albo innych lektur szkolnych, uznanych przez pedagogów za wskazane dla harmonijnego rozwoju psycho-emocjonalnego dzieci w tym wieku. Dziwić może oczywiście niezwykle silne utożsamienie się z przekazem swoich idoli, zważywszy jednak na rozregulowanie hormonalne organizmów w okresie dojrzewania oraz postęp w dziedzinie promocji i marketingu nie powinno nas to dziwić.

Nagromadzanie turpistycznej symboliki w szacie graficznej płyty, pod postacią ludzkich czaszek, posępnej kolorystyki i figur rodem z nocnych koszmarów nie różni się przecież znacznie w wymowie od bajek braci Grimm, które tak chętnie czytali nam nasi rodzice! Właściwie stwierdzić należy, iż dla pokolenia MTV, do którego zaliczają się nasze pociechy, niezbędne jest wyostrzenie stymulantów, aby przebić się do świadomości na co dzień otępianej agresywną praktyką medialną. Nam wystarczyła chwytliwa melodyjna piosenka i romantyczny tekst o wzgardzonej miłości, a nasze dzieci potrzebują aby te same elementy zostały podane pod postacią krzykliwej muzyki punkowej, miejscami dyskretnie flirtującej z jej radykalniejszymi odmianami i okraszonej rozpaczliwymi tekstami o przemijaniu. Apeluję więc o spokój i rozwagę. Znajdujące się tu kompozycje są w gruncie rzeczy bardzo przystępne, nierzadko skrojone na modną indie-rockową modłę, a przede wszystkim wpadające w ucho. Czasem oczywiście mogą się nam niemiłosiernie dłużyć, a bogactwo aranżacyjne, o którym starają się zapewnić nas muzycy, zaprzęgając tu i ówdzie instrumenty dęte, wydać się może przysłowiowym kwiatkiem do kożucha. Pamiętajmy jednak, to muzyka dla dzisiejszej młodzieży!

Radził bym oczywiście zachować ostrożność. Jeśli Jacek posunie się do samookaleczeń, piercingu, zacznie coś wspominać o tatuażu albo muzyka, której słucha straci wszelkie znamiona melodyjności proszę się nie bać i natychmiast poinformować o tym męża. Z pani listu wnioskuję, że, choć bywa dosadny w wyrażaniu swoich myśli, ma on bardzo zdrowe podejście do syna, ale jego udział w trudzie wychowawczym jest stanowczo zbyt skromny! Jestem przekonany, że w razie gdyby sytuacja nie daj Boże wymknęła się spod kontroli będzie doskonale wiedział jakich środków wychowawczych użyć. Piłka nożna, sporty motorowe i świerszczyki sprowadziły niejednego młodego mężczyznę na właściwą drogę.

Paweł Nowotarski    
12 marca 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie