RECENZJE

Mouse On Mars
Parastrophics

2012, Monkeytown 6.6

Parastrophics to jazda na wielgachnej technokaruzeli, obsługiwanej przez mniejszości. Zabawy jest co nie miara, ale jeśli zostaniesz na dłużej, to na pewno się wyrzygasz. Rzecz jest jeszcze bardziej eklektyczna, niż Idiology, i mam wrażenie, że Toma i St. Werner, klejąc te utwory, znakomicie się bawili. Już pierwsze sekundy pierwszego "The Beach Stop" rodzą niekonkretne refleksje dotyczące różnicy między muzyką a hałasem, ludzkiej percepcji, komputerów Atari i stopnia kompresji empetrójek. Pośród innych odczuć, te tematy przewijają się aż po, najbardziej natarczywy, zamykający całość "Seaqz", gdzie jest i woob-woob-woob, i bumBUM, i stroboskopy, i jeszcze nieobliczalna liczba bpm naraz. Takiej liczby przypadkowych klików nie słyszałem... mniej więcej z sześć lat, tj. od czasu Varcharz.

... Mouse On Mars nawiązują jednak do tamtej płyty mniej więcej tak, jak nawiązują do wcześniejszych. I mniej więcej tak, jak nawiązują na przykład do Flying Lotus, czy Modeselektora – tak, wiem, to jest oczywiste skojarzenie, ale tę płytę wydali w Monkeytown, więc chyba trzeba było nawiązać jakąś nić porozumienia. Oczywiście po drodze pojawia się to cholerne brzmieniowe ADHD, którym delikatnie przysłaniają swoje wizjonerstwo. Wybrali więc inny sposób. Parastrophics nie musi niczego udowadniać, ono właśnie stanowi krótki przewodnik po dotychczasowej twórczości Mouse On Mars wymieszany z krótkim przewodnikiem muzyki elektronicznej ostatnich lat. Dwa oblicza płyty przeplatają się ze sobą w całkiem naturalny sposób i nagle okazuje się (czego cwaniaki byli świadomi od lat), że właściwie to niemal dwa takie same przewodniki. W skrócie - i właściwie to mogłoby być tytułem, wstępem, rozwinięciem i zakończeniem: Mouse On Mars edytują inspiracje innych ważnych wykonawców, których sami są twórcami (inspiracji, nie artystów) (nie, to jednak kiepskie zdanie). Niemniej Mouse On Mars dają nam do zrozumienia, że w sprawie techniawki niewiele jest na razie nowego do powiedzenia (a, wiecie, ja im jakoś dziwnie wierzę). Co nie znaczy, że nie powiedziano sporo.

Filip Kekusz    
12 kwietnia 2012
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie