RECENZJE

Mount Eerie
No Flashlight

2005, PW Elverum & Sun 7.9

"Elvrum porzucił eksperymentalny songwriting na rzecz ascetycznych, niemal-folkowych konstrukcji jedynie brzmieniowo nawiązujących do doświadczeń z poprzedniego etapu grania". Ta. Mikrostruktur jego mózgu na poziomie chemii nie osiągnie nigdy nikt (zakładając), a za takie patterny odniesień dałby się pokroić niejeden szaman XXI wieku. Od początku obcowania z projektem rzuca się w oczy nowy fakt: geneza bieżącego użytkowania nazwy "Mount Eerie" wkomponowana została w plakatową formę artworku, czyli dlaczego lubimy okładki – jej funkcję spełnia explanation poster, szerszy od mojego łóżka i wyższy od mojej młodszej siostry (której nie posiadam, jako nie istnieje). Phil zdecydował się na eksplikację lwiej części treści zawartych w tekstach, co zresztą daje efekt co najmniej sympatyczny. "It's OK if we are not totally getting each other", znajdujemy w objaśnieniu liryków openera ("ten wzmagający akordeon tam"), którego funkcję narzuca sam autor, "to set the tone and announce an inherent disconnection between me and you". How sweet oraz można się dopisać.

Jeśli uważacie ową deklarację za dość zbędną, napotykacie na swojej drodze powyższą ocenę jako efekt mojej katorżniczej pracy, która równie "dość" zbiegnie się z waszą. Lub nie, lecz jestem poza tutejszą jurysdykcją. Dla reszty z kolei będzie to najwyżej 7.0. Lub nie, etc.

Ponadto, całkiem szczęśliwie i dość naturalnie – rozszerzenie kontekstu nie jest szkolnym (że zanadto hermeneutycznym, auto) pozbawieniem zabawy. On tylko "chce", natomiast destrukcyjnego oddziaływania pod żadnym względem, estetycznym również, nie uświadczymy. Wciąż wszystko jest proste, wszelakie semantyczne kąty i odcinki zostają obnażone przy pierwszym kontakcie. W znanym stylu, bo to poczciwa postać jest, której zamiłowanie do tworzenia ekstrapolacyjnych klocków na bazie własnych kompleksów może tylko cieszyć. Cieszyć i domyślać się jak szerokie spektrum zagadnień autoterapeutycznych ogarnia (czy coś ponad chęć pozycjonowania podmiotu lirycznego na wciąż metafizycznych mapach egzystencji/doświadczenia, elverumowską szczerością jak zawsze). Podstawową różnicą jest pewien nowonarodzony (w Norwegii?) pragmatyzm. Piękno No Flashlight to równie wąska klasa abstrakcji co za kadencji Microphones, o dawno zdeterminowanym szkielecie struktury, oddalamy się już jednak nieco od głęboko metafizycznych, interumysłowych wycieczek. Sposób w jaki rozprawia się z archetypami czy rozwijanie elementarnych fraz behawioralnych (można spekulować) i ich postać ("to frazy behawioralne mają postać?"). Wszystko wspomagane przez transutworowe hiperłącza, przy czym wciąż jesteśmy przy "przekazie" i przyszła pora na pochwycenie namoczonych zgodnie z przeznaczeniem pędzli w celu nabazgrania na ścianie: "Everything I do is inevitably riddled with hypocrisy" (czyli "Stop Singing" jako pierwszy i flagowy przykład gęsto obecnych tu iluminacji charakterystycznych aksjomatów).

Cały koncept No Flashlight (tutaj: wszystko poza muzyką) jest ponadto solucją dotycząca ustawień wektorów modalności sensorycznej z relatywnie nagim pierwiastkiem tajemnicy oraz literalnego brzytwy pochwycenia; wyrozumiały podmiot (przy kolejnym aplauzie): "I'll sing my song in a parking lot" na końcu jednej z kompozycji, której kluczowym składnikiem była fraza "How do I live with the romance?". I mimo iż Elverum nie komplikuje przesadnie swojej linii wokalnej, ponadczasowo trafia w potrzeby swoich odbiorców.

Niżej podpisany natomiast nie szuka rozbudowanych progresji, komplikacji struktur. Repetycja kruchych (sporadycznie monumentalnych czy strasznych przy okazji jakiegoś zgiełku) motywów docierających za pomocą minimalistycznych faktur, lo-fi zresztą, w zupełności powinna wystarczyć. Nie byle kto owe fragmenty napisał, postarał się również o retrospektywę wcześniejszych dokonań, użycie metod z przeszłości w roli mini-eksponatów brzmiących świeżo, jak w "I Hold Nothing", który luźnie asocjuje z folkowo-IDMowymi (spod znaku Notwist gdyby ci grali surowiej) konstrukcjami na zasadzie niskiej jakości analogowych perkusjonaliów układania – kwestia przytłumionych werbli. Nad tym ukonstytuował się wokal Phila, który bierze na siebie odpowiedzialność za melodyczną jakość niemal każdego utworu, skupia większość uwagi i zgarnia nagrody osiadając na laurach około 8.0 w trybie constans; i jest to jedyny relatywnie wymierny wskaźnik, kompozycje są nieco słabsze ale nie o to tu chodzi.

Mateusz Jędras    
28 października 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie