RECENZJE

Modest Mouse
We Were Dead Before The Ship Even Sank

2007, Epic 7.0

Tytuł jest adekwatny. Nowa płyta była przegrana w oczach większości "starych" fanów (czyli tych co zainteresowali się grupą nie później niż w erze M&A) jeszcze przed wydaniem. Pilotujący ją singiel "Dashboard" zniechęcał przedtaktowym cięciem gitary na modłę ska i perkusyjnym umpa umpa na dwa. Gdyby nie czułe smyki w środku, byłaby ta piosenka ledwie sprawnym ćwiczeniem stylistycznym. Oczywiście, Modest Mouse lepiej imitują nerwowe, paniczne new wave a la Talking Heads niż Franz Ferdinand czy zastęp innych naśladowców. Ale dla zespołu który w ciągu ostatnich lat wynalazł jeden z najoryginalniejszych sposobów rockowej ekspresji w dziejach gatunku, żaden to komplement. Co więcej, mimo sławetnej reklamy Budweisera, nie był to nigdy zespół z potencjałem komercyjnym. Obecność na listach przebojów "Float On" jawiła się nieporozumieniem gdyż utwór ten stanowił dopełnienie "The World At Large" – rozwinięcie tych samych czterech akordów w desperackim ataku bezsilności – a nie materiał na hit. Lecz hitem się zdarzył i nagle Modest Mouse stanęli w jednym szeregu z bandą beztreściowych pozerów w pasiastych koszulkach. W 2000 roku "Tiny Cities Made Of Ashes" oznaczało antycypację mrocznego odłamu zbliżającej się fali dance-punku; w 2007 auto-splagiatowana jazda wiosła na dwóch dźwiękach przełamująca się w 30 sekundzie "Invisible" oznacza marketing.

Jednym z najmniej trafionych zarzutów pod adresem Good News był ten, że jest to płyta dla fanów "new rock revolution". Bzdura, był to jak najbardziej logiczny (zapomnijmy o pobocznej ścieżce Sharpen Your Teeth) follow-up do albumu, którego teoretycznie sfollow-upować się nie da, pełen metafizycznej mgły i niemodnej szczerości z głębi serca. Ale na etapie We Were Dead trzeba się zgodzić z malkontentami: to nie jest prawdziwe Modest Mouse, tylko Modest Mouse w krainie hipermarketów, multipleksów i korków w godzinach szczytu. Coś kompletnie innego. Dla wielu z nas definicją Modest Mouse pozostanie "gotta go to work, gotta go to work, gotta have a job!" albo riff otwierający "Doin' The Cockroach" i padająca po chwili sentencja albo "Interstate 8" albo EP-ka Nasty Parlour Tricks będąca literalnie składakiem odrzutów a i tak plasująca się wśród najmocniej poruszających wydawnictw 2001 albo Isaac spoglądający ukradkiem w stronę kamery podczas telewizyjnego wykonania "3rd Planet" przy premierze Moon. Tymczasem połowa numerów na We Were Dead ma miarowy taneczny bit, a znaczna większość motywów zbudowana jest na binarnej repetycji. Na papierze formacja nigdy przedtem nie dysponowała artylerią gitarową o równej sile ognia, lecz tym grubym teksturom brakuje energii, którą generował z powodzeniem jeden człowiek. Nie wspominając już, że obecność Marra pozostaje zagadką, bo nie bardzo ją słychać.

Naturalnie, Brock grywa we własnej lidze, trochę sam ze sobą, a zatem przebłyski godne największych pochwał nadal można wyłowić – całe "We've Got Everything", wstęp do "Steam Engenius", momenty we wspomnianym "Invisible" i kilka następnych też. Należy się także cieszyć, że nie ma tu zdrady materiałowej i nie ma czego się wstydzić: mówimy ciągle o świetnej (na tle "konkurencji") muzyce. Ponadto, słuchanie czegokolwiek nagranego przez Brocka symuluje rozmowę z artystą i sam fakt tejże projekcji przyprawia o dreszcze. Nie zmienia to jednak sytuacji: We Were Dead jest najsłabszą pozycją w "regularnej" dyskografii kapeli, z tej samej wprawdzie półki co Good News, ale – choć ogółem chyba równiejszą – to mniej spektakularną w highlightach. To jakby ich At War With The Mystics – album, do którego nie bardzo chce się wracać, mimo pewnej aksjomatycznej, niepodważalnej jakości. I taki, który "zeświecczył" oblicze wykonawcy, odebrał mu boski, nietykalny pierwiastek. Recenzenci na całym świecie będą wnikliwie analizować każdą piosenkę, ale mnie jakoś się nie chce. Ciekawsza wydaje mi się debata o moralnym wymiarze aktualnego wizerunku Modest Mouse w mediach – czy ta cała popularność i wymiana słuchaczy zaowocuje dobrymi czy złymi skutkami? Widząc jak w spisie treści hasła na Wikipedii rozdział Historia zawiera jeden tylko podpunkt, o We Were Dead właśnie, zaczynam się skłaniać ku opcji drugiej...

Borys Dejnarowicz    
23 marca 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie