RECENZJE

Mikołaj Bugajak
Dziwne Dźwięki I Niepojęte Czyny

2010, Asfalt 4.8

Mikołaj Bugajak czaruje niezwykłością. Pełną koncentracją na pojedynczych dźwiękach, zawieszonych w ciszy. Trwają na przekór, amorficzne, bezustannie kierując uwagę w kierunku pustki. Nieregularne rytmy, powtarzające się najprostsze figury, które następnie znikają bez śladu w opuszczonej przestrzeni, ujawniają pęknięcia w rozumowym paradygmacie tworzenia i odbioru muzyki jako wykorzystywania i odczytywania zasad organizacji materiału dźwiękowego. Zarazem, dalekie są od emocjonalizmu – jeśli nostalgia, to czysto intelektualna, bliska Lyotardowskiej wzniosłości modernistycznej. Raczej Morton Feldman niż Brian Eno nawet.

Z drugiej strony, Bugajak co rusz próbuje uciec od epifanii negatywnej w kierunku obszarów oswojonych – kojącej, trywialnej linii melodycznej klarnetu, namiastki miejskiej ballady, Maxa Richtera. Wydaje się być samemu zlękniony strzępkowością swojej narracji. Pierwszy utwór zamyka w całkiem tradycyjny sposób, a w ostatnim ucieka się wręcz do pseudo-Satiego. Proszę się niczym nie martwić, to tylko ambient. Czy ktoś może podesłać nutki do Amelii? To taki piękny album.

Takie podwójne zawieszenie wydaje się być największym przekleństwem warszawiaka. Zbyt słabo panuje nad kompozycją, nad barwą, fakturą i tonacją, by móc powiedzieć coś naprawdę urokliwego, zbyt słabo panuje nad konceptem, by móc powiedzieć coś naprawdę poruszającego. Ląduje tam, gdzie wcześniej wylądowało wielu kompozytorów muzyki popularnej, spoglądających w kierunku tradycji akademickiej - na skrzyżowaniu hochsztaplerstwa, pretensji i miałkości. Ulatnia się szybko, bo uciekając od konwencji, nie wypracowuje wystarczająco silnej własnej.

Być może jestem zbyt nieufny w stosunku do Dziwnych Dźwięków I Niepojętych Czynów – właściwie łatwo dać się uwieść temu mini-albumowi, zapomnieć o całej historii muzyki i estetyki. Nie traktować go jako taniego ersatzu. Przecież samemu bardzo wzruszam się przy utworze z czwartym indeksem. Jednak - czy te sześć miniatur jest naprawdę czymś mocnym? To w gruncie rzeczy nadal pytanie otwarte - ja wracam do hip-hopu.

Krzysztof Michalak    
24 grudnia 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie