RECENZJE

Microexpressions
Lie In Wait (EP)

2011, self-released 7.2

Zauważyliśmy Microexpressions przy okazji zeszłorocznej, darmowej EP-ki Deep Snow. Będę się kłócił, że nie było świeższego i bardziej chwytliwego gitarowego wydawnictwa w 2011. Albumik składał się niemal w całości z niezwykle precyzyjnie skonstruowanych, zwięzłych okazów słodko melodyjnego indie rocka.Rozebraliśmy go zresztą na kawałki, nie ma co się powtarzać. Szybki research i pobranie dwóch starszych i również darmowych EP-ek ujawniał, że duet wcześniej operował przytłaczającymi, na poły post, na poły prog rockowymi formami. Bardzo dobrze operował, ale Deep Snow wydawało się zupełnie nowym startem i nową jakością.

Nie wydawało się jednak zupełnie słusznie. Na tegorocznym Lie In Wait Michał Stambulski i Szymon Szczęśniak zupełnie olali popowość. Czwarty darmowy mini album zespołu wykorzystuje doświadczenia poprzednika (małe, nerwowe szczególiki aranżacyjne, których wcześniej nie mieli), ale jest ich najtrudniejszym, najbardziej skomplikowanym, najbardziej progowym. Tak, niektóre utwory są długie.

Najdłuższy w zestawie to ośmiominutowy, trudny do ogarnięcia trzyczęściowy epik "Land Can Be". Potraktujcie go jak ostrzeżenie – w nowym wydawnictwie Microexpressions nie można zanurzyć jednego palca, ono wymaga zupełnego poświęcenia uwagi. Nawet dwa krótsze, bardziej zwarte tracki przytłaczają gęstością. "Man On The Wire" brzmi jak jedna ze sprężystych piosenek z Deep Snow zmiażdżona przez Drivealone. Pierwsze trzy minuty "All Like Comets" to wściekła żonglerka motywami, progowa suita przepuszczona przez post-punkową ekonomię. Spokojne outro z gitarowym motywem kłaniającym się Modest Mouse pozwala chociaż odetchnąć i zebrać myśli. Możliwe, że to kluczowy track EP-ki, ale "Fake Miracles" nie pozostaje w tyle. Ten bezlitośnie ciągnący się sen gorączkującego zrobi wrażenie na fanach wczesnej działalności Avey Tare'a i Pandy Beara.

Jeśli czegoś brakuje temu zespołowi to jakiegoś studia najwyższej klasy. Lie In Wait kipi od treści i jest przeładowana szczegółami – chciałbym usłyszeć tutaj wyraźnie każdy motywik. Takiemu "Land Can Be" w obecnej wersji brak trochę oddechu. Mam nadzieję, że dostaną do rąk wszystkie potrzebne zabawki i dobrego producenta do pomocy, kiedy przyjdzie czas nagrywać longplay. A longplay muszą nagrać. Microexpressions rozprostowujący nogi na większej przestrzeni, pracujący z formatem, który zmieści ich makro ambicje – tego trzeba im, wam i mnie.

Łukasz Konatowicz    
20 lipca 2011
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy