RECENZJE

M.I.A.
/\/\ /\ Y /\

2010, XL 4.8

BD: Perpetua przereklamowany (sławę zawdzięcza tylko pierwszemu rozpromowanemu blogowi mp3, sam często "pisywał bzdury"), ale tym razem jak rzadko kiedy trafił w sedno. W zamierzeniu ostra, chropowata, szorstka, radykalna, bezkompromisowa płyta, a w praktyce – zwyczajny brak dobrych numerów (poza "It Takes a Muscle" niewiele da się wygrzebać z tego "tygla"). Pozbawiony nośności przekaz też śmiech na sali; co by Jason Pegg powiedział.

ŁK:to tk: maya arprglhspfkhh jest jedzącą truflowe ferytki hpkrytką ;>>>>>>>>>> nie no, dbra, luudzie, ldzie, ta kwestia zostala przewaipjłkowana do wżygania / nigdy nie była DLA MNIe szczegolnie interesująca (truflwe frytki??? TRUFLOWE?!@), co innego fakt, że "Born freee" sugerwał, ze mya straciła kontakt ze swoją nuzą (rzeczywistoscia?) – ta ściana hałas nie ma w sobie nicciekwgo (a to wykonanaei fajne –

/\/\ /\ Y /\ nie okzla sięje dnak katastrofą – podoba mi się, wydane jako drugi singiel, "XXXO", być może najbardziej radiowy utwór w karierze M.I.A. – na tle pamiętnych bangerów, jak "Galang" czy "Boyz", wypada jak dość konwencjonalny electro pop, ale nie ma co krzywić się na tak dobre refreny. Fjne jets też, plastyczne nby reaggeagea "It Takes a Muscle"....irasszta płty brmi jak demo – te brwnie wsywane ptchwrki bywają ciekawe, le szw są zawaearsze widoczne/ Czasem warto jdnk si postageda rać. cos jednak dpracować, poedytwoać. Ja wiem, jwiem – to punk, rzumiem o co chodzi z testującym ćrpleiwość "Teqkilla" (teq killa killa killa), z napierdalanem w "Meds And Feds", tlkoe tle ze te piosenki sa niedopomyslane, niedogotwane nieinteresujące, i odrzucje pltkością jak mOtley Crew. I nagle cos też jak "Story to Be Told", że maYa brzmi jakby nie była zainteresowna dokońńczem nagrywki. czsem warto się strć. jednak :~~

KFB: Nie jest to aż tak tragiczne jak wyobrażałem sobie po wysłuchaniu singla "Born Free", ale nie zmienia to faktu, że Maya po raz pierwszy w swojej karierze poważnie skrewiła. Doceniam pomysły, popieram (JAKBY) kierunek, ale przecież tu nie ma za bardzo do czego wracać w sensie najzwyklejszej jakości tych utworów. Jakieś zabawy formą około-dubstepową w "Steppin Up" wypadają trochę groteskowo a noise'owe eksperymenty z innych kawałków miast fascynować – niemiłosiernie nudzą. Chyba najmocniej podoba mi się zupełnie nie-mayowe "XXXO" (lepsza wersja bonusowa ze zwrotką od pana Cartera), które pokazuje, że gdyby ona tylko chciała grać w lidze z Gagą i resztą, to mogłaby im dosyć zgrabnie pokazać kto tu rządzi. Ale szkopuł w tym, że Arulpragasam nie w głowie takie zabawy i ciężko przewidzieć jaki będzie kolejny krok w jej nieźle pokręconej karierze. Jedno jest pewne – tworzenie interesującej, ale słabej w gruncie rzeczy muzyki może być atrakcyjne dla słuchaczy jedynie na krótką metę. Moja cierpliwość właśnie się skończyła.

MJ: Brandon Stosuy napisał: "I like /\/\/\Y/\. Great pop/noise collage". Samej muzyki w sensie popowym wiele tu nie ma. Zamykamy temat.

Mateusz Jędras     Łukasz Konatowicz     Kacper Bartosiak     Borys Dejnarowicz    
14 lipca 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie