RECENZJE

Max Richter
The Blue Notebooks

2004, Fat Cat 7.3

Max Richter, pochodzący z Niemiec a rezydujący w Anglii kompozytor wydany w doskonale znanym i poważanym labelu Fat Cat, nieoczekiwanie okazał się być jednym z ciekawszych artystów w tym roku. Współpracujący swego czasu z Future Sound Of London świetny pianista, został obdarzony dodatkowo zmysłem kompozytorskim, a jego nowy album jawi się jednym z lepszych w neo-poważce ostatnich lat.

Zawierając fragmenty zarówno zapierające dech w piersiach, jak i nieco nudniejsze (a nawet jeśli, to ciągle nie pozbawione soczystego klimatu noir czy po prostu przyjemnej nostalgii), The Blue Notebooks okazuje się być albumem na tyle dobrym i nasyconym treścią (przy formie kłaniającej się niekiedy minimalizmowi), by wejść w skład podsumowania roku (mojego na przykład). Kompozytorski talent Richtera, który polega na budowaniu przepięknych struktur na bazie partii smyków, dźwięków otoczenia (ptaki czy dworzec kolejowy), elektronicznych drone'ów czy bitowych smaczków i własnego pianina (ale on jest naprawdę świetnym pianistą, sprawdźcie jak rozwija jeden z najpiękniejszych motywów na tym instrumencie w bieżącym roku, od 1:06 w "Horizon Variations", i nie podniecajcie mi się tu żadnym Leszkiem "zagram-na-pianinku-nawet-Metallikę" Możdżerem) przejawia się niemal w każdej minucie trwania krążka. A jeszcze do tego dla atmosfery dodane zostały cytaty z Kafki i (jakie to miłe) Miłosza, recytowane przez panią Tildę Swinton zawsze na tle stukania maszyny do pisania, dodając pierwiastek mistyki i obecności geniuszy literackich na płycie z muzyką post-klasyczną (jak ją określił sam Max).

Wspomniałem o elektronice na albumie, więc wypada wyróżnić dla zobrazowania efektu kompozycję "Shadow Journal", do której na tle klawesynu i altówki z ambientowym loopem dodano uderzający w tle powolny, pulsujący podskórnie, basowy bit. Jakże genialne. Następny w kolejce do miana "najciekawszy elektroniczno-poważny" utwór to "Arboretum", gdzie na przerzucające się z lewej do prawej mini-bity z pogłosami i szumem dodał Richter subtelne plamki pianina w tle oraz partię smyków pokrywającą delikatnie cały "bukiet aranżacyjny" cienką powłoką od 1:50. Dalekim skojarzeniem niech będzie Murcof nawet.

"February 10th. Sunday. Noise. Peace". Cytatem mistrza Kafki rozpoczyna pani Swinton utwór "Old Song", którego najniższą warstwę tworzą znowu szumy, i pod koniec odgłosy pociągu, a palce autora dzieła ściszonym pianinem utwierdzają mnie w przekonaniu, że The Blue Notebooks to krążek znakomity, idealnie wpasowujący się w jesień widzianą nocą. Na tworzeniu magicznych pejzaży czasem pobudzających marzycielską część wyobraźni a czasem nerwową (budujące epicką budowlę partie smyczków w "The Trees" przy modyfikującym dynamikę na bieżąco pianinie – doznałem, jak to się rozwija i urywa po siedmiu minutach, ustępując miejsca już do końca szumowi) to Richter zna się jak mało kto.

Mateusz Jędras    
29 grudnia 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja