RECENZJE

Matmos
Supreme Balloon

2008, Matador 5.5

OSOBY:

Drew Daniel – członek duetu Matmos grającego muzykę elektroniczną, pracownik uniwersytecki i okazjonalny krytyk muzyczny. Zakneblowany czerwoną kulką, przywiązany do krzesła. Lat około 36, okulary. Ubrany w dopasowaną koszulę w kratę i całkowicie dowolne spodnie, bez butów.

Mateusz Jędras – publicysta amator; lat 23; ociężały, podupadający wzrok wlepiony w Stenotypistkę #1. Szara tweedowa marynarka, bordowe bokserki. Ukrywa erekcję egzemplarzem The Fender Amp Book.

DJ Twój Stary – gej i kofeinista, wysportowana sylwetka: mistrz kraju w siatkówce (jako junior), piłce nożnej i DJ-owaniu. Prawdopodobnie sypia z twoją starą. Ubrany w jaskrawe moonwalkery i obcisły turkusowy dres z emblematem jednego z upadłych klubów sportowych. Lat prawie 30.

Stenotypistka #1 – ruda, o lubieżnie otwartych ustach. Typ stenotypistki sądowej jakiego mógł użyć Tom Wolfe trzydzieści lat temu. Młoda.

Stenotypistka #2 – włosy nie sięgające do ramion, blondynka. Spisywałaby była protokoły w latach trzydziestych, tak też wygląda, gdyby nie wiek – około 19. Różni się od #1 wyłącznie poziomem wyuzdania i kolorem włosów; może ubiorem, nieco także młodsza.

Stenotypistka #3 – widziała, jak DJ Twój Stary wymykał się przez okno z sypialni twojej starej. Lat około 21, prawie całkiem łysa, a w każdym razie ogolona na niemowlę. Niebieski szalik i poszarzałe bikini, duże okulary w białej oprawce, bez lewego szkła, czarne pantofelki z urwanymi przed chwilą pomponami. Około 9 dioptrii.

Twój Stary – twoja stara.

Twoja Stara – twój stary.

Ksiądz Rafał – medioznawca, krytyk muzyczny, fascynat i duchowny. Chciałby Terry'ego Rileya za swojego ojca. W pieluchach.

Sprzątaczka – etatowa sprzątaczka w biurowcu Porcys, fanka Pixies. Amarantowy sprany fartuch. Dzierży mopa o trzonku w niedopasowanym kolorze. Lat około 60.

Duch Alberta Hoffmana – duch Alberta Hoffmana. Wygląda jak Albert Hoffman, ale jest jego duchem. Mentor metatekstowy, podwieszony do sufitu bandażem elastycznym.

Agatka Filipek – parkietowe dziewczę. Lubi potańczyć. Studentka trzeciego roku x-znawstwa. Tak też ubrana (model weekendowy).

Redakcja – pozostali krytycy. Zunifikowani. W szlafrokach.

Gowin Rodion Pellneuse – fotograf i hedonista; od miesięcy próbuje namówić stenotypistki na sesję zdjęciową. Nabrzmiałe, spocone usta wyrażają jego zamiłowanie do aktów. Nagi, osłonięty gigantycznym liściem eukaliptusa. Młody, lat niewiele ponad 20.

SCENA PIERWSZA

Sala konferencyjna w biurowcu Porcys. Zimny, grafitowy stół. Fantazyjne, retrofuturystycznie (ale bardziej jak Fritz Lang) uknute kanapki na bazie śledzia, jałowca, kabanosów, szpinaku, gotowanych jajek, oliwek, margaryny, mielonki, mamałygi, jogurtu naturalnego, gałki muszkatołowej i pasztetu z konia walają się po całej powierzchni grafitu na zdezelowanej zastawie. Podano bigos, ale na tyle wcześnie, że wystygł już zupełnie. Uczestnicy sesji focusowej siedzą rozstawieni dookoła stołu w równych od siebie odstępach długości dwóch metrów. Z głośników wlecze się przedmiot dyskusji, nowa płyta duetu Matmos. Cośtam.

Redakcja: (chórem) Bigos wystygł już zupełnie. Sądzimy, że wszystko można zwalić na Sprzątaczkę (wskazują palcami). Przepraszamy.

DJ Twój Stary: Ależ nic się nie stało, panowie, mamy kanapki, zaczynajmy.

Sprzątaczka: Kajam się.

Redakcja: Cisza! Do podłóg, stara szmato! Zaczynajmy. Jako zbiorowy moderator, do głosu poprosimy DJ-a Twojego Starego. Prosimy, jesteśmy już spóźnieni blisko siedem minut.

DJ Twój Stary: (zaskoczony) Yyy... To jest chujowa płyta moim zdaniem.

Agatka Filipek: (baunsując) Aleeee "Mister Mouth", "Mister Mouth"!

DJ Twój Stary: Przecież nic się nie dzieje, tyle szumu narobiono wokół syntezatorowej metody, tyle prasowych doniesień, a to wciąż późno-środkowy Matmos ze swoim IDM-em.

Ksiądz Rafał: Ja przepraszam, jeśli mogę, Boże pobłogosław, Panie DJ Twój Stary, pomijając Pana wątpliwe moralnie wystąpienie w zeszłym tygodniu... Pan pewnie wypiera się wszystkiego. Zajrzyjmy prawdzie w oczy. Homoseksualizm jest zły, a Matmos chcą być zbawcami poważkowego podejścia do elektroniki, a przecież mieliśmy już ambient w tym zakresie, rozumiemy się... Terry Riley... To jest profanacja moim zdaniem. Nie można konstruktów medialnych podpierać TAKIMI nazwiskami, rozumiemy się... Tylko że to dobra płyta.

Drew Daniel: (przez knebel w ustach) Wghhhhhhtttt! Mggh, trrrr rrrrlllllmmm hmmmlfffff bwwwwdmmmm! Hhpppllllll wwwłłłłmmmmm!

Redaktorzy stukają pięściami w stół. Rozhukane towarzystwo koncentruje się na emisji kolejnego utworu z zainteresowanej płyty. Drew Daniel szamocze się wściekle.

Stenotypistka #2: (cicho) Proszę o spokój, nie nadążamy.

Stenotypistka #1: Tak.

Ksiądz Rafał: Sami państwo widzą, ten zwyrodnialec (wskazuje dłonią w kierunku Daniela) nie potrafi przyjąć konwencji, mimo że sam sobie narzuca dużo gorsze.

Drew Daniel: Hhhhhwwwwwwwfffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffff! Wwwfffffffffff!

Ksiądz Rafał: (oburzony) Błagam, niech ktoś zatka temu panu nos.

Stenotypistka #3: Dobrze. (chwyta słynnego muzyka i erudytę za nozdrza i zaciska na nich palce)

Drew Daniel: Gghhhhhhhhhhhhfffffffff! Ghhhhhhhfffffffffffffffnnnnnnnnnnnnnhhhh! (dusi się i traci przytomność)

Mateusz Jędras: Nikogo z państwa nie znam, poza jedną ze stenotypistek.

Stenotypistka #1 rumieni się, kompulsywnie szczękając zębami.

Mateusz Jędras: DJ Twój Stary ma rację i Ksiądz Rafał nie blefuje. Supreme Balloon to nieoczywiste ciągi pierdów, nieoczywiste poza oczywiście większą, powiedzmy 60% czasu płyty zajmującą, klasycznie Matmosowo wyglądającą częścią. Bo już taki kawałek, nazwijmy to, tytułowy, jest przeraźliwie długim i rozrywkowym zarazem emulatorem zarówno klasyków sięgających po syntetyzery czterdzieści lat temu, jak i wspomnianego Eno. Sinusoidalne pasażyki.

Agatka Filipek: (tańcząc) Szacun za "Barbarellę", że nazwa. Jednak.

DJ Twój Stary: Stary Jędras pierdoli.

Duch Alberta Hoffmana: Racja. Dość tego. To jakaś farsa i gruba przesada. 5.5. Nie opublikujemy tego nigdzie.

Twój Stary: Ależ panowie, to nieprawda, że spałam z DJ-em Twoim Starym. Kochanie, nie wierz im.

Twoja Stara: Dziwka! Nie po to pracowałem dwanaście tygodni na kopalni. Żądam rozwodu.

Twój Stary: Kochanie... Chciałam tylko poznać pana Daniela...

DJ Twój Stary: Drew i tak sypiał z tym drugim o niemiecko brzmiącym nazwisku. Wykorzystałem cię. Ha ha!

Duch Alberta Hoffmana odbija się od ściany, przelatuje nad DJ-em Twoim Starym i chwytając go za dres, wyrzuca ze sceny, zostawiając Twoich Starych zastygłych w geście mordu, z nożami od bigosu skierowanymi w kierunku opuszczonego przez DJ-a Twojego Starego fotela.

Gowin Rodion Pellneuse: (wychylając się zza liścia) Gdzie są gitary, przepraszam? Nie mam na to czasu, proszę się ze mną skontaktować przez mój profil na chuj.pl.

Duch Alberta Hoffmana: Żeby nie marnotrawić miejsca na serwerze: motywy jakie się prowadzi miejscami trącą gumą.

Mateusz Jędras    
4 czerwca 2008
BIEŻĄCE
SpiritualizedAnd Nothing Hurt
NonameRoom 25