RECENZJE

Madlib
Beat Konducta Vol. 1-2: Movie Scenes

2006, Stones Throw 5.8

Kolejny dokument zamiast kompletnej kombinacji serwuje Madlib. Należy się przyzwyczaić i zaczerpnąć próbek, gdyż nie jest to awangardowy wybryk dumnego herosa, a warta każdych pieniędzy poniżej piętnastu dolarów kolekcja szkiców i finezyjnych miniaturek o średniej długości 1:49. Co napawa radością i skocznymi piłeczkami, to znów niskopienne układy i luzackie klejenie; podstawową różnicą jest rozbestwiona dyspersja ścieżek i tematów w obrębie każdej miniatury – postać przyjmowania zakładów na postać świadomości twórczej gostka za dwa lata. Czy na Madvillainy 2 chociaż, bo nie wystarczy ruszyć futuryzmem na crunkowych podstawach raz czy dwa, bounce ograniczony. Wystarczy ruszyć futuryzmem na crunkowych podstawach raz czy dwa, bounce ograniczony i przygnieść siedemnastoma tuzinami używanych próbek, napowykładając utworki o second-handowej infrastrukturze i psie. Jeśli jest coś nie obciachowego we współczesnym indie-rapie, to są to szóstkowe bity Madliba właśnie. Paradoks sampla działa niczym wczesne recki niżej podpisanego, bo nie po raz pierwszy okazuje się, że wystarczy wyszperać dobre, używane dźwięki i zarzucić kilkudziesięcioma - rozkminionymi po setkach gibonów – permutacjami o przewidywalności równej późnym reckom Borysa. Znowuż układa się tu rytm na wycinku skoliozy, a żaden interwał nie pomógł jeszcze nikomu zorganizować w schematyczną kompozycję tego. Czego się spodziewać, jeśli uzależniony od marihuany producent zapragnie zdekonstruować pojęcie pętli. Że jednak Madliba pojebuje coraz bardziej, dwa lata ciężkiego skubania w studyjnym bunkrze, a on rozplątuje tekstury. Otis się upraszcza, zajebią nas sądy. Dwa miesiące słuchania bograczu z poszarpanego soulu i okolic, a nagle chce się wstawić 6.0-owy album na listę roku. Recki recki łowca goli.

Mateusz Jędras    
21 czerwca 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy