RECENZJE

!!!
Louden Up Now

2004, Touch & Go 5.1

Dla mnie to oczywiste, że znajdą się ludzie obrażeni na !!!. Jak ja na przykład. No dlaczego najbardziej (chyba) oczekiwana płyta roku stała się największym (chyba) rozczarowaniem '04? Zeszłoroczna EP-ka Me And Giuliani Down By The Shoolyard (A True Story) tak zaostrzyła apetyt, że było wiadomo, że jeśli materiał longa będzie jej dorównywał jakością, to otrzymamy klasyczny, dance-punkowy manifest. A tu chuj.

Oktet dziarsko ruszył w stronę transowego disco-brzmienia, czyniąc swoje najnowsze dzieło tanecznym, funkującym krążkiem przybrudzonym gdzieniegdzie drobnymi przesterami czy po prostu uwalniając duszną atmosferę wokalem Offera lub / i współgraniem sekcji rytmicznej z cięciami gitar i parkietowymi bitami. Jeśli więc chodzi o sam sound to jestem za, ale naprawdę mogłoby być dużo lepiej w kwestii jakości materiału. No po prostu nie jest to żaden wykop, nic rzucającego na kolana. Nic, po czego odpaleniu większość partii mięśni odpowiadających za mechanikę narządów ruchu dostawałaby sygnał z góry o treści: "Ruszać się! Oł jes!".

Może za wyjątkiem highlightowego "Hello? Is This Thing On?", który stara się trzymać poziom z wyżej wymienionej EP-ki. Offer od połowy szóstej minuty chaotycznie wyrzuca tekst utworu gubiąc ostatnie słowa czy sylaby, by potem wygłosić je na spokojnie, zaraz po kilkukrotnym wydarciu z gardła "hey!". Wszystko przy współpracy z nabierającą na sile sekcją rytmiczną i cichnąc ambientowo na koniec. No niby nic specjalnego, ale wyróżnia się przynajmniej na tle tych wszystkich disco-zobojętniaczy. Funkujący bas w "Shit Sheisse Merde (Part1)" na przykład, to jedyna chyba rzecz w tym kawałku która jest warta większej uwagi. Jeśli to wystarczy żeby się skupić, to fajnie. Już lepiej wypada "Part 2" z ciekawie prowadzonym napięciem, mimo zupełnej klęski w kwestii dynamiki. Sekcja rytmiczna chce zabijać, a coś nie może.

Stworzyli taneczną płytę, która nudzi. Nie ma potencjału żeby porywać, choć lepsze to niż nic. Trochę szkoda, że groove z "Me And Giuliani" wystarcza tylko na 5.1. Że pomysły gdzieś się pogubiły w tej próbie stworzenia niezal-parkietowego rozpierdalacza, a gdzieniegdzie umieszczony saksofon wygląda na rozpaczliwą próbę odświeżania tępawych motywików. Czekamy na Out Hud, w razie czego mamy Echoes. Szkoda, no.

Mateusz Jędras    
27 grudnia 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie