RECENZJE

Loose Fur
Loose Fur

2003, Drag City 5.6

Układ zawarty przez Kasię Nowicką i Fisza, a polegający na systemie "przysługa za przysługę", to nic szczególnie niespotykanego w muzycznym biznesie. W okresie 2001-02 alfabetyczne popisy wokalistki Futra zostały przyćmione dwiema istotnymi (w tym jedną cholernie istotną) kolaboracjami Jima O'Rourke i Jeffa Tweedy, udzielającymi sobie twórczego wsparcia na płaszczyznach odpowiednio: realizacyjnej i wykonawczej. Widocznie lider Wilco i wszechstronny chicagowski, a obecnie nowojorski multi-instrumentalista / producent zapałali do siebie wielką sympatią, bo na boku tych wspólnych poczynań zdecydowali się na całkiem już osobny wyskok. Do projektu zaprosili utalentowanego drummera Glenna Kotche i ostatecznie ochrzcili przedsięwzięcie Loose Fur – zagadkowym złożeniem, które zmusiło moją matkę do zapytania się czy nie jestem przypadkiem pederastą w ojcu i synie, a więc do refleksji nad trudnością identyfikacji znaczenia nazw "tych wszystkich nowych zespołów".

Ze spotkania wyszedł dość nieskoordynowany wybryk, którego kształt podyktowały zarówno krzyżujące się inspiracje O'Rourke'a i Tweedy'ego, jak i sama natura tej kolaboracji – wybitnie luźna, jamowa, niekiedy improwizatorska. Folk stanowi rzecz jasna mianownik wspólny i w zależności od osoby autora konkretnego fragmentu słyszymy albo zgrabnie spleciony, miękki "post-folk" przywołujący stonowaną odsłonę Insignificance albo delikatne zawodzenie odnoszące się do spokojniejszych, tradycyjnych smutów przewijających się przez Being There i drugą część Summerteeth.

Co ciekawe subtelne balladowanie często otoczone zostaje misterną producencką tkanką (to jak się domyślam sprawka Jima), wnoszącą już wcześniej w Yankee Hotel Foxtrot unikatowy posmak nowoczesności i stanowiącą zresztą jeden z głównych znaków rozpoznawczych tego niesamowitego krążka. Ale nawet wszystkie zabiegi edycyjne obecne na Loose Fur noszą znamię czegoś amorficznego i niedopowiedzianego: to owoc swobodnych usiłowań, a nie wielce przemyślanych, ostrożnych działań. Podczas gdy cudowna kompozycja "I Am Trying To Break Your Heart" okalana kompletnie nieszablonowym tłem dźwiękowym lśniła tym jaśniej niczym jeden z utworów roku, w pierwszym z brzegu "You Were Wrong" zabiegi dodatkowe wypadają co najwyżej jak urozmaicenie.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że ta współpraca, realizowana w przerwach od nagrywania Yankee Hotel Foxtrot, ma charakter dalece introwertyczny, jej efekt to rzecz niekoniecznie stworzona na potrzeby powszechnego rozpoznania. Nawet piosenki-podstawy dla rozbudowanych nieskrępowanych gitarowych przygrywanek nucone są jakby do siebie, pod nosem i choć zazwyczaj "urocze", grzeszą jednocześnie bezkształtem. Dlatego Loose Fur odbieram bardziej w kategoriach drobnej, przyjemnej ciekawostki dla admiratorów talentu obu panów (oraz Glenna Kotche'a rzecz jasna), a nie lektury obowiązkowej.

Michał Zagroba    
18 lutego 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy