RECENZJE

Lily Allen
It's Not Me, It's You

2009, Parlophone 6.8

Kacper Bartosiak: Wszyscy znamy statystyki – coraz więcej młodych ludzi sięga po używki. Doniesienia o kolejnych, gigantyczych transportach kokainy przechwyconych na granicy zasypują nas niemal każdego dnia. Jakie mogą być przyczyny tej tendencji, czemu młodzież ciągnie do zakazanych substancji?

Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka: Myślę, że dzisiejsza młodzież, która żyje w dobie kryzysu rodziny, szuka sposobu, aby jakoś uciec od codzienności. Podczas gdy jeszcze parę lat temu ta tendencja widoczna była głównie wśród dzieci z rodzin ubogich i dysfunkcjonalnych, tak teraz sytuacja zaczyna być odwrotna – to właśnie lepiej sytuowani nastolatkowie, z którymi rzadki kontakt rodzice próbują nadrabiać wysokim kieszonkowym, częściej sięgają po używki. Dzisiaj młodzież, szczególnie zostawiona sama sobie, dojrzewa szybciej, co czasem budzi w nich niepokój, ale też i zwykłą ciekawość, którą podsycają między innymi postaci popkultury.

Uważa Pan, że gwiazdy współczesnej popkultury mają rzeczywiście taki duży wpływ na młodych ludzi?

Myślę, że tak. Popkultura silnie oddziałuje na młodych ludzi, którzy – rozwijając własne poglądy i świadomość – łatwo przejmują wzorce zachowań, szczególnie te płynące z mediów. To stwarza mnóstwo zagrożeń.

Temat narkotyków to w popkulturze nic nowego, są obecne w świadomości ludzi od kilkudziesięciu lat. Może granica coraz bardziej się zaciera, skoro każdego dnia do młodzieży docierają kolejne zdjęcia odurzonej narkotykami i alkoholem brytyjskiej piosenkarki Amy Winehouse? Innej bardzo młodej brytyjskiej wokalistce, Lily Allen, zarzuca się zachęcanie dzieci do eksperymentowania z ecstasy. Czy uważa Pan, że to znaczące czynniki dla całej sprawy?

Być może rzeczywiście ta granica jest coraz mniej wyraźna. To, że postacie popkultury biorą narkotyki, nie jest niczym nowym. Być może każde pokolenie potrzebuje swojego Kurta Cobaina. Jednak on skończył tragicznie, Whitney Houston zmarnowała swój talent i karierę, a z nowym pokoleniem nic się takiego nie dzieje, skąd zapomina się o ryzyku i skutkach brania substancji odurzających. Zdjęcia niezdolnej do normalnego funkcjonowania Amy Winehouse młodzież ogląda codziennie i już mało kogo one dziwią. Słyszałem o sprawie Lily Allen, której jestem miłośnikiem, i wydaje mi się inteligentną i utalentowaną młodą kobietą. Podobno wniosła pozew, gdyż jest to błąd w tłumaczeniu niemieckiej gazety.

Skoro jest Pan miłośnikiem tej piosenkarki, może jest Pań świadomy też innych jej ekscesów? Dla przypomnienia, niedawno wdała się w wymianę uprzejmości z legendarnym Eltonem Johnem, co zostało szeroko skomentowane przez media na świecie, wzbudziła też kontrowersje pokazując swój "trzeci sutek" podczas wywiadu. A to przecież dopiero początek. Bez skrępowania przyznaje się też do swoich problemów z uzależnieniami. Mając na uwadze powyższe fakty, chyba ciężko uznać Lily za wzór dla współczesnych nastolatek?

Teoretycznie tak, ale jeśli mam być szczery – wolę, by to Lily była wzorem dla nastolatek, a nie na przykład Britney Spears, której kariera oparła się najpierw na plastikowym wizerunku skąpo odzianej uczennicy zapewniającej dookoła o swoim dziewictwie, a następnie na epatowaniu wyuzdaną i tanią seksualnością, kiedy okazało się, że jej dziewictwo zostało stracone. O Lily mówi się, że jest głosem pokolenia i mimo tego że szokuje, ma całkiem spostrzegawcze teksty utworów. Dzisiaj młodzież jest ogólnie dosyć niegrzeczna i naszym zadaniem nie jest na siłę wciskać im moralności, musimy iść na kompromis i mimo wszystko wspierać postacie, które zachęcają do tego, żeby w ogóle mieć jakieś poglądy, nawet gdyby miały być kontrowersyjne. Lily śpiewa na swojej płycie o hipokryzji, o przerażeniu pustką dzisiejszego świata, czy o swoich problemach z Bogiem i chociaż nie zgadzam się ze sporą częścią jej poglądów, to naprawdę dosyć poukładana dziewczyna.

Oczywiście, o Britney nawet nie wspominam, bo to krucha sprawa z jasnych względów, niemniej chyba faktycznie można już mówić o swoistym "fenomenie Lily Allen". Co jest w niej takiego, że potrafimy wybaczyć jej problemy z używkami, niewyparzony język i chamstwo?

A jaki mamy wybór? Dzieci i tak będą słuchać muzyki, która im się podoba, więc lepiej, żeby słuchały Lily Allen, która ma przynajmniej całkiem przyjemne piosenki, a kontakt z melodyjną muzyką ma na wszystkich ludzi zawsze dobry wpływ. Może wyjaśnię skąd w ogóle moja wiedza o Lily. To właśnie dzięki słuchającym jej płyty moim dzieciom zainteresowałem się tą postacią. Zawsze byłem miłośnikiem muzyki, w końcu w 1993 roku założyłem dziecięcy zespół "Serduszka", i dostrzegam w muzyce Lily po prostu dużo pozytywnej energii i przekazu.

Słucha Pan ze swoimi dziećmi Lily krzyczącej "fuck you!" pod adresem G. Busha, a w innym utworze bez ogródek marzącej o "tonie nowych ubrań i od zajebania diamentów"? Sam potrafiłem wzruszyć się, gdy "Littlest Things" leciało w radiu, ale czy Lily Allen nadal potrafi wywoływać takie emocje?

Bardzo prosiłbym, aby mimo wszystko Pan nie przeklinał. Lily dedykując ten utwór George'owi Bushowi oddaje nastroje sporej części społeczeństwa, w tym młodych ludzi. Nie trzeba też być geniuszem, żeby dostrzec, że w cytowanym fragmencie utworu "The Fear" Lily wyśmiewa konsumpcjonizm. Myślę, że potrafi wzruszać nawet bardziej, na przykład w utworze "Chinese", w którym maluje obraz spokojnego, udanego związku, w którym dwoje ludzi się spełnia. Jednocześnie Lily nie mydli nikomu oczu zapewnieniami, że zawsze będzie pięknie. W utworze "I Could Say" tworzy bardzo bezpośredni, naturalny, ale przekonujący i wzruszający obraz rozstania, śpiewając "wraz z tobą odeszły wszystkie moje pretensje do świata" i "uświadamiam sobie, że nie było w tobie nic fajnego". Nie trzeba nawet przeżyć bolesnego rozstania, żeby przeczuwać, jak dobrze te słowa opisują emocje w takiej sytuacji.

A za chwilę opisuje historię zakochanego w niej chłopaka, wobec którego zachowuje się w sposób mocno wyrachowany i bezwzględny. Czy to właśnie to sprawne operowane kontrastem to nie jest właśnie czymś, co wyróżnia Lily Allen spośród całej reszty twórców współczesnej sceny pop? Takich porównań, nawet na podstawie samego drugiego albumu, można przecież wysnuć więcej.

Pewnie tak, nie dostrzegłem wśród popowych wokalistów i wokalistek wielu innych, którzy potrafiliby tak trafnie mówić o prostych sprawach, bo choć tematyka utworów Lily nie jest bardzo różnorodna, to podejmowana jest umiejętnie i oddaje życie bez koloryzowania – czasem jest lepiej i czasem jest gorzej. Czasem ktoś krzywdzi nas, a czasami my kogoś. To też jest ważna nauka dla młodych ludzi. Apeluję do rodziców, aby nie bali się jej medialnego wizerunku, kupili płytę i słuchali jej razem z dziećmi – zawsze to jeden z dodatkowych pretekstów, aby nawiązać kontakt ze swoim nastoletnim potomkiem.

Dzielnie jej Pan broni, muszę też przyznać, że zaskoczył mnie Pan swoją orientacją w temacie współczesnego popu. Jakkolwiek porozmawiałbym o tej i innych postaciach popkultury jeszcze trochę dłużej, to muszę też dowiedzieć się jaka jest Pańska opinia odnośnie rozpoczynania edukacji w wieku sześciu lat […].


PS: Zgodnie z tradycją Porcys, powyższy wywiad jest oczywiście w całości fikcyjny. Nie wiemy nic o Panu Michalaku, ale pozwoliliśmy sobie ukraść jego tożsamość na potrzeby tej ćpuńskiej wizji, która jest tak realna, jak atak Marsjan, chyba że rozmówcą byłby Kazio Marcinkiewicz.

Kamil Babacz     Kacper Bartosiak    
17 marca 2009
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie