RECENZJE

Liars
They Were Wrong, So We Drowned

2004, Mute 5.1

Po żrącym, bezkompromisowym, dance-punkowym They Threw Us All In A Trench, Liars zapragnęli podążyć nowymi ścieżkami i wygląda na to, że mają głęboko w kroku co pomyślą o tym dotychczasowi fani i sympatycy. Po odejściu Noeckera i Robertsona tercet z nowym nabytkiem, Julianem Grossem zasiadającym za perką, nawrócił się chwilowo na estetykę około-noise'ową, nagrywając krążek eksperymentalny, o niebo mniej przystępny niż post-punk z debiutu i może tylko odrobinkę mniej chwytliwy niż brutalny, pojebany, awangardowy funk (?) towarzyszących pierwszej płycie EP-ek. Jednak celem Liars nie jest ani bezmyślne odzwierciedlanie dźwięków towarzyszących obróbce metalu czy oddanie dusznego klimatu odlewni manchesterskiej huty z lat osiemdziesiątych, ani ten typ szczególnie agresywnego, nakręcanego hardcorem noise'u, jakim raczy nas co roku kilkadziesiąt zespołów w rodzaju Locust i Sightings. Zadanie They Were Wrong, So We Drowned, koncept albumu poświęconego tematyce sabatu czarownic (konkretnie Nocy Walpurgii), polega na wciągnięciu w świat rytualnego, wielopłaszczyznowego transu – mrocznej magicznej mantry Andrew na tle obfitej tkanki dźwiękowej, udzierganej z nieraz zdrowo pociętych, repetytywnych tematów.

They Were Wrong zasadniczo balansuje na granicy słuchalności. Kiedy rytm realizowany jest na modłę industrialną, a frontman wyje jak psychol staczający batalię z mocami zła, atmosferka staje się nieco przyciężkawa. Za to całkiem znośne doznania gwarantują żywsze afrykańskie bębenki niczym z Rapture i inne próby wykroczenia poza tępotę brzmień fabrycznych. Podrywa prekopowe wejście smoka w "They Don't Want Your Corn – They Want Your Kids" (charakterystyczne "paaah" wraz z basem, do którego pewnie chętnie przyznałby się Claridge), a przewodni groove "There's Always Room On The Broom" gwarantowałby nawet kawałkowi regularną obecność, jeśli nie na unikającym tak odważnych i nowoczesnych sonicznych prób They Threw Us All In A Trench, to przynajmniej wśród podobnych pogiętych doświadczeń na Fins To Make Us More Fish-Like. Mimo tych paru pozytywów, materiałowo płyta kompletnie nie spełnia oczekiwań. Za to trudno odmówić Liars uczciwej, konsekwentnej egzekucji przyjętego założenia: stworzenia prawdziwego albumu koncepcyjnego, który w odbiorze całościowym sprawia wrażenie o wiele lepsze, niż wynikałoby to z indywidualnej analizy dziesięciu tracków.

Michał Zagroba    
11 października 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie