RECENZJE

Les Savy Fav
Inches

2004, Frenchkiss 8.1

 

Warszawa, 11 sierpnia 2004 r.

Do
Sądu Rejonowego dla m. st.
Warszawy
XV Wydział Muzyczny

ul. Post-punkowa 17
20-010 Warszawa

 

Pozwany:

Porcys.com,
Tomasz Gwara
ul. Skromna 21
02-892 Myszewo

 

Powód:

"Głuche Zgredy i Moherowe Berety"
sp. z o. o., prowadząca działalność
gospodarczą w zakresie nieoficjalnej
sprzedaży quasi-oryginalnych płyt na
Stadionie Dziesięciolecia pod firmą
"Rozpowszechniamy Komercyjne Bezguście"
ul. Mainstreamowa 4
50-728 Warszawa

 

reprezentowany przez

radcę prawnego Genowefę Niedzisiejszą
Al. Jerozolimskie 798 A m. 55,
08-499 Warszawa



Sygn. akt. XV Mu 6921/04

Wartość przedmiotu sporu: ??

S P R Z E C I W

Pozwanego od nakazu wyłączenia dźwięku wydanego w postępowaniu upominawczym przez Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy, XV Wydział Muzyczny z dnia 9 czerwca 2004 r., sygn. akt. XV Mu 6921/04, doręczonego Pozwanemu w dniu 6 lipca 2004 r.

Powyższy nakaz wyłączenia dźwięku zaskarżam w całości, nie uznaję powództwa i wnoszę o:

1) Oddalenie powództwa w całości;

2) O zasądzenie od Powoda na rzecz Pozwanego zwrotu kosztów procesu według norm przepisanych;

3) Rozpoznanie sprawy również w nieobecności Pozwanego.

U Z A S A D N I E N I E

Przeciwko Pozwanemu, będącemu recenzentem muzycznym w serwisie Porcys.com, zostało w maju br. wytoczone nieuzasadnione powództwo z tytułu rzekomo niedozwolonego emitowania dźwięku w wyniku wielokrotnego odtwarzania albumów pochodzącej z Rhode Island, post-punkowej grupy Les Savy Fav. Obowiązek wyłączenia dźwięku wspólnicy Powodowej spółki wywodzą ze swoich uprawnień do niesłuchania finezyjnego amerykańskiego punku i zadowalania się jedynie przaśną krajową muzyką biesiadną, wyświechtanymi kompozycjami niskiej jakości oraz prostym łupaniem dyskotekowym.

Jako Pozwany podnoszę, że realizowałem jedynie swoje konstytucyjne prawo do zachwycania się eksplodującą post-punkową energią, znakomitym poziomem songwritingu, poruszającymi motywami i złożoną strukturą piosenek jednej z najważniejszych punkowych załóg ostatnich lat. Ponadto, odtwarzanie płyt związane było z wykonywaniem przeze mnie pracy zawodowej i niemożność słuchania Les Savy Fav stanowiłaby ograniczenie swobody możliwości prowadzenia przeze mnie działalności gospodarczej. O ile słuchanie niektórych rodzajów muzyki (na przykład disco-polo, góralsko-bałkańskiej, ska) mogę sobie podarować, to nie zgadzam się na ograniczanie popularyzacji w Polsce najnowszej płyty zespołu, rewitalizującego w ostatnich latach post-punk i przynoszącego mi niezmiennie wysokiej jakości przeżyć muzycznych. Już znakomity debiut Les Savy Fav, 3/5, stanowił ożywczy i świeży powiew na międzynarodowej scenie niezależnych twórców, co w świetle przytoczonego przeze mnie materiału dowodowego powinno być bezsporne.

Dowód:    Album Les Savy Fav, 3/5, Self-Starter Foundation, 1999 (załącznik nr 1)

Prawdziwa masakra nadeszła jednak wraz z wydaną w tym samym roku płytą The Cat And The Cobra, niezmiernie energetyczną i jedną z najbardziej intensywnych płyt rockowych, jakie znam, poziomem wykopu zbliżającą się do legendarnych występów Les Savy Fav na żywo. Już od pierwszego wejścia wokalu Tima Harringtona i kontrującego go, słodkiego dziewczęcego śpiewu na tle złożonego pogrywania sekcji rytmicznej i repetycyjnej gitary Setha Jaboura, opener "The Orchard" ukazuje nam Les Savy Fav jako inteligentnych kompozytorów chwytliwych punkowych perełek, przyprawiających o podziw graniczący z rozdziawem i skakanie na pięć metrów w górę.

Dowód:    Album Les Savy Fav, The Cat And The Cobra, Southern, 1999 (załącznik nr 2)

To samo można zresztą powiedzieć o reszcie utworów na tej płycie. Przeboje takie, jak "Who Rocks The Party" przygwożdżają słuchacza obezwładniającym czadem, a "Dishonest Don, Pt. II" wywołuje zawrót głowy pięknem konstrukcji i oryginalnych gitarowych riffów. Ukryty track zamykający płytę, "Our Coastal Hymn", rozwala ponadczasowym motywem gitary przynoszącym wrażenie prawdziwej grandeur. Kumulacja zajebistości Les Savy Fav objawiła się jednak, według co poniektórych, na EP-ce z 2000 roku, Rome (Written Upside Down), pięcioutworowym cudeńku osiągającym niezwykły balans pomiędzy poruszającymi lirycznymi momentami, a żarliwym punkowym wymiataniem, jadącym tak, że próby bieżących gatunkowych konkurentów wydają się być przy nim relaksacyjnym graniem w domu spokojnej starości.

Dowód:    EP Les Savy Fav, Rome (Written Upside Down), Southern, 2000 (załącznik nr 3)

Z kolei następny krążek Les Savy Fav, wyprodukowane przez słynnego Phila Eka Go Forth, jest jednym z najczęściej słuchanych w rejonach Porcys.com albumów. Choć niektórzy zarzucają jej energetyczne rozwodnienie na etapie masteringu, to płyta ta dobrze demonstruje trend Les Savy Fav do stopniowego poszerzania palety brzmień, wprowadzania syntezatorów, przy jednoczesnym utrzymywaniu wysokiego poziomu tekstowego dowcipnych, przewrotnych rymowanek i melorecytacji Tima Harringtona, pulchnego brodacza zmieniającego się na scenie w żywe srebro emanujące aurą autentyczności i rasowego showmana.

Dowód:    Album Les Savy Fav, Go Forth, Frenchkiss, 2001 (załącznik nr 4)

W tym kontekście warto przytoczyć dwa orzeczenia Sądu Najwyższego. W wyroku z 11 września 2001 (IV CR 9184/01, nie publ.) Sąd Najwyższy stwierdził, co następuje: "Go Forth wymiata po całości tak, że połączone składy Izby Cywilnej i Karnej imprezowały przy tej płycie przez okrągły tydzień, zachwycone fenomenalną współpracą pałkera Harrisona Haynesa i basisty Syda Butlera (założyciela Frenchkiss) w utworach takich jak 'Disco Drive', 'Tragic Monsters' czy 'Adopduction'. Objęcie muzyki Les Savy Fav postępowaniem sądowym nie wyklucza jej odtwarzania w braku złożenia przez Powoda stosownego wniosku o zabezpieczenie". Z kolei postanowieniem z 7 listopada 2001 (V CR 9652/01, nie publ.) Sąd Najwyższy stwierdził: "Kurde, Les Savy Fav jest tak genialne, że trudno to opisać! Dlaczego nie ma u nas ustawy ustanawiającej ambitne kryteria estetyczne w dopuszczaniu muzyki do obrotu rynkowego? Powinien wręcz istnieć przepis nakazujący słuchanie dobrego post-punka". W tym świetle nie powinna być kwestionowana możliwość odtwarzania przeze mnie najnowszej kompilacji singli Les Savy Fav, Inches, która z miejsca jawi się jako poważny kandydat do dziesiątki roku na Porcys.

Dowód:    Kompilacja Les Savy Fav, Inches, Frenchkiss, 2004 (załącznik nr 4)

Po raz kolejny redaktorzy serwisu (w tym niżej podpisany, któremu przypadła w udziale niełatwa rola wprowadzania czytelników do bogatego dorobku grupy i oddania jej należytej czci) czują się dłużnikami swojego ulubionego zespołu, który serwuje im przygotowywaną od sformowania się grupy w 1995 roku składankę z bonusowym DVD, zawierającym teledyski i fragment jednego ze sławnych występów Les Savy Fav na żywo. Każdy ze znajdujących się na niej osiemnastu utworów jest świetny: od orientalnie funkującego hymnu "We'll Make A Lover Of You", przez genialny, napędzany prostolinijnym punkowym naparzaniem w bębny, pieprzony stunner "One Way Widow" (mój ulubiony), po nieskończenie pomysłowy, epatujący Clashowym riffem przewodnim "Yawn, Yawn, Yawn", mamy tu dużo nowych piosenek, na które czekaliśmy z niecierpliwością, a także kilka odmiennych wersji utworów znanych już wcześniej z albumów i rarytasowych singli. Trudno w zasadzie powiedzieć, jak w ciągu dziewięciu lat od powstania grupy nasi ulubieńcy utrzymują tak wysoki poziom artystyczny, ale z pewnością stanowi to argument przeciwko Powodom. Tym, co wyróżnia Inches na tle poprzednich dokonań zespołu, jest także jeszcze szerszy zakres faktur dźwiękowych. Inches jest kolejną przyczyną, dla której Les Savy Fav pozostają jednym z moich ulubionych zespołów; nie dość, że z ich muzyką wiąże mnie wiele wspaniałych wspomnień, to ciągle dorzucają do nich kolejne.

Mając na uwadze powyższe, niniejszy sprzeciw jest słuszny i uzasadniony.

Tomasz Gwara

Decyzja Sądu:    sprzeciw odrzucono z powodu braków formalnych (brak oznaczenia wartości przedmiotu sporu).

Tomasz Gwara    
14 sierpnia 2004
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie