RECENZJE

Le Concorde
Universe And Villa

2005, March 6.8

O zjawisku gejowego niezal-popu nie można zazwyczaj powiedzieć ani niczego specjalnie złego, ani wiele dobrego, więc miło usłyszeć czasem parę tak rozwalających campy pioseneczek, jak sięgająca bedroomowej doskonałości sekwencja trzech lśniących diamencików rozpoczynająca debiutancki krążek wrażliwego gościa na jakiego mi wygląda Stephen Becker. Urok wpisany jest tu w stylistykę niejako z definicji – pościelowe pieśni z dyskretną shoegaze'ową poświatą i wokal niewinnego, naiwnego chłopczyka z amerykańskiej prowincji, trudno wymyślić bardziej ujmującą sytuację (jasne, tylko gdy mówimy o dobrych kawałkach, nie że byle badziewie, bo wtedy wkurza tracenie czasu). Zazwyczaj w przypadku takich lekko nuconych miłosnych kołysanek współczynnik infantylności utrudnia asymilację treści, tu jednak obezwładnia śliczność niektórych fragmentów i szereg drobnych, niepozornych subtelności: gładkie muśnięcia o struny, miłe ukłucia keyboardów, sympatycznie przelatujące dźwięczne blipy. Widać w aranżacjach ogrom pracy.

Odpowiedzi na pytanie o zerową popularność wydawnictwa należy chyba szukać w układzie tracków, bowiem jakościowo płyta startując z najwyższego pułapu zjeżdża miarowo w dół i zostaje na końcu głównie klimacik, i tak zadziwiająco przyjemny jak na stężenie bejstwa. Jak wiadomo końcowe wrażenie bywa najistotniejsze, stąd cała masa ładnego materiału niesłusznie przepada zapomniana. Szkoda szkoda. Tym bardziej, że Becker wcale nie dołącza tak jednoznacznie do niemal powszechnie dyskryminowanych nudziarzy z gitarą i nie musi zamykać się w smutnej niszy zagospodarowanej przez wszelkiej maści Aberfeldych – przecież słychać w tym graniu odległy "twee quality", całkiem modny wśród wszelkich cyników luzaków ironistów. Ostatnio właśnie sprawdzam tego typu rekomendacje, zasłuchując się w homoseksualnych kawałkach z lat 80tych i gościu jawi się chwilami pośrednim spadkobiercą grup zniewieściałych jak Rah Rah Band, Lotus Eaters, Girl With Guitar. W tym upatruję szansę Le Concorde na zaistnienie w przyszłości. Mniej lamerskiego folk-popu, więcej klawiszy i syntezatorów.

Michał Zagroba    
8 lutego 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja