RECENZJE

Laura Veirs
Saltbreakers

2007, Nonesuch 6.0

Saltbreakers to trzeci album Laury Veirs nagrany dla wytwórni Nonesuch, a szósty w ogóle. Zaczynała od surowego folkowego grania uwiecznionego na self-titled nagranym przez nią samą z towarzyszeniem gitary, dopiero na trzecim krążku Troubled by the Fire dołączył do niej band z prawdziwego zdarzenia. Za jej najlepsze wydawnictwo dotąd wypada uznać piąty w dyskografii znakomity, nieco sufjanowski, album Year Of The Meteors z 2005 roku - szczytowe osiągnięcie tej artystki obdarzonej niewinnym, dziecinnym głosem, przez co tak często porównywanej do Joanny Newsom czy, rzadziej, do Liz Phair. Szerszej publiczności Veirs dała się poznać rok temu, gdy wspólnie z Colinem Meloyem zaśpiewała w kawałku "Yankee Bayonet" z płyty Decemberists The Crane Wife.

Gdzie na tle starszych albumów Laury należałoby umiejscowić Saltbreakers? To na pewno logiczne rozwinięcie wątków z Year Of The Meteors - Veirs wciąż oferuje urzekający folk-rock urozmaicony gdzieniegdzie avant-popowymi aranżacjami. Materiał zawarty na tegorocznym krążku jawi się być jednak sygnałem pewnej obniżki formy, co nie zmienia faktu, że słucha się większości z tych piosenek z niekłamaną przyjemnością. Niezależnie, czy będzie to dość żywy i radosny jak na tę artystkę utwór tytułowy, gdzie wspomagają ją wokalnie koledzy z zespołu towarzyszącego (Saltbreakers, wcześniej Tortured Souls), czy kontynuacja fascynacji dokonaniami Sufjana w "To The Country" z handclapami i chórem baptystów - okularnica nierzadko trafia w okolice środka tarczy.

Nie trafiają do mnie próby urozmaicenia piosenek Veirs elektronicznym podkładem, jak w "Don't Lose Yourself", podobnie rozczarowuje "Phantom Mountain", gdzie delikatny wokal Laury przegrywa z nawałnicą głośnych gitar. Na szczęście takie fragmenty jak "Wandering Kind" czy okraszony partią fortepianu "Nightingale" wynagradzają z nawiązką obecność na Saltbreakers nie do końca udanych eksperymentów. A głosem artystki naprawdę można się zauroczyć. Szkoda, że wyglądem już trochę mniej, ale przecież nie każda songwriterka nazywa się Chan Marshall.

Tomasz Waśko    
25 lipca 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie