RECENZJE

Land Of Talk
Applause Cheer Boo Hiss (EP)

2007, The Rebel Group/MapleMusic 7.5

Niewiele pamiętam już z ubiegłego dwa tysiące siódmego, ale coś mi się kojarzy, że dobry był to rok dla EP-ek. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom Thom Yorke i spółka nie zdecydowali się porzucić albumu na rzecz owego wydawnictwa pół-krótkogrającego, ale wymiatające pozycje Tigercity, Drivealone czy Deerhunter dobitnie świadczą o zasadności tego typu dalekowzrocznych pomysłów. Gdzieś po środku top listy zeszłorocznych extended playów znajduje się także Applause Cheer Boo Hiss (EP); w tym przypadku jednak przynależność do jakiejkolwiek kategorii nośnikowej nijak ma się do wartościowania czy nawet zwykłego opisu materiału, bowiem dużo ważniejsze właściwości przeważają tu nad dwudziestominutowością wydawnictwa.

Debiut kanadyjskiego tria (gitarzystka, basista, perkman – czyli wcale nie girlsband) to możliwie nasz najpoważniejszych kandydat do zaszczytnego tytułu true-school-rockowego albumu dwa tysiące siedem; całkiem prawdopodobne, że nic lepszego z gatunku rasowego punka, wypełnionego masakrycznymi hookami eksplodującego niezal po prostu w zeszłym roku nie powstało. I nie tylko w nim: nie mieliśmy na dobrą sprawę doczynienia z indie tak energicznym, żywym, bezkompromisowym, młodzieńczo radosnym i pozytywnym – a przy tym po brzegi wypełnionym treścią – od czasów samego Good Health blisko sześć lat temu.

Fantastyczny opener "Speak To Me Bones" to jedna z najmocniejszych rzeczy jakie słyszałem w ciągu ostatnich dwóch-trzech lat. Progresywna melodia wsparta jakże konkretną sekcją; Jabourowska gitara, zadziorny wokal, reminiscencje Sleater-Kinney, brak słów. Do samego końca jest już niewiele gorzej; "All My Friends" wprowadza genialną popową melodyjność i grę kontrapunktów, "Breaxxbaxx" najciekawsze rozwiązania fakturowe. Nawet wolniejsze interludia wciągają zamiast smęcić, a songwriting zawsze zwycięża: "Magnetic Field" jest przekornie jednym z moich ulubionych fragmentów płytki.

Niestety to właśnie co bardziej melancholijne momenty oddalają Applause Cheer Boo Hiss od poziomu debiut PGMG. Szala ostatecznie przechyla się w zamykającym całość "Street Wheels", gdzie refleksyjne patenty wykorzystane z powodzeniem choćby w zwrotce "Sea Foam" zaczynają działać na niekorzyść kompozycji, a esencja zamienia się w wypełniacz. Nie niszczy to bynajmniej ogólnego wrażenia podziwu nad dokonaniem Land Of Talk: uzależniającą kolekcją dynamicznych piosenek, naukowym studium agresywnych hooków i koncept-albumem, którego tematem jest punkowa ekstaza.

Patryk Mrozek    
13 lutego 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie