RECENZJE
Kuban

Kuban
Co Za Mixtape

2014, self-released 6.7

Podoba mi się amerykanizacja procesu przedzierania się z podziemia w polskim rapie. Mixtape'y wrzucane do sieci, budowanie marki, traktowanie debiutu jak ukoronowania żmudnego rozwoju. Z drugiej strony większość polskich raperów musi na tym polec, bo zużywają się dla słuchacza maksymalnie szybko, nie mogąc diametralnie podnosić swojego poziomu dłużej niż 2-3 lata. Trochę się obawiałem, że z Kubanem będzie jak z Kubą Knapem (i jak powoli zaczyna się dziać z Quebą) – początkowa zajawka, duże oczekiwania, stopniowo wygaszane gadaniem, długim czekaniem na materiał, lepszymi bądź słabszymi udziałami gościnnymi i ostateczną solidnością materiału, a solidnością coraz trudniej jest mi się zajarać.

W przypadku Co Za Mixtape okazuje się jednak, że świetne aż do znudzenia single ("Myślałby Kto", "Dobzi Ludzie", "Brednie", "W Moim Świecie", kawałek z 2stym) w kontekście całego albumu brzmią jeszcze mocniej, bo czaru dodaje im bardzo osobne podejście do płyty jako całości. Cieszą megaspójne i błyskotliwe bity, niezależnie, czy zrobił je TNGHT, czy to autorska robota z kręgu młodych polskich producentów. Nawet wtedy, gdy mają one cloudowy feeling, to jednak brak tu sztampy, wszystko podszyte jest tak, że zastanawiam się, co te dzieciaki (stary dziad mocno) sobie myślą o świecie. Nadal ciekawa wydaje mi się zajawka muzykalnością i wizualnością rodem z kodeinowej mangi, choć już z dala od Bonesa i Ethelwulfa. Jest to narkotyczne i super wchodzi w taką pogodę :bowdown:, ale przy tym uniwersalne i każdy powinien docenić. To też jest fajne w kawałkach Kubana, że jako MC nieprzesadnie dominuje nad bitem, wtapia się w niego, nie płacze nad brakiem tematów, bo rap, wódeczka, ćpanie, dziewczęta i bycie zajebistym to całe uniwersum, "nie ma niczego lepszego i chuj", a przy tym jest to chłopaczyna bardziej wyrazisty niż np. Ras. Czuć u niego autentyczną, dzieciacką radość z rapu. Dlatego właśnie rap to muzyka dzieciaków (tak, gimbów) i nie ma się co dziwić, że już jacyś 14-letni ziomale zaczynają nagrywać fascynujące płyty, a W.E.N.A, Mes czy VNM to stare dziady, które podają jakieś straszne farmazony często w przyzwoitej formie, ale niestety, brak pokory, zacietrzewienie i mentorstwo czynią te wynurzenia nieznośnymi dla osoby powyżej pewnego wieku. Oś czasu ulega zatem odwróceniu.

Co za mixtape pokazuje, dlaczego nikt nie chce słuchać już inteligenckiego rapu. Były takie czasy, ale na szczęście minęły, mądrale do domu, dawać charyzmatycznych i stylowych. Nie ma złych tekstów w rapie, tylko źle nawinięte. Cieszą udane featuringi – Kuba Knap (autor najgorszej chyba zwrotki, jaką słyszałem w tym roku, w innym kawałku z Kubanem zresztą) udowadnia, że super sprawdza się na mniej "słonecznych" bitac i fajnie byłoby słyszeć go w mniej leniwym, zwartym wydawnictwie. 2Sty, Karwan i Zetenwupe również wypadają bardzo fajnie. Wysłuchałem z przyjemnością długiego (17 indeksów) polskiego mixtape'u – to dopiero "chore jazdy".

Łukasz Łachecki    
25 sierpnia 2014
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy