RECENZJE

Kornél Kovács
Stockholm Marathon

2019, Studio Barnhus 7.3

Już po takich singlach jak "Szikra", czy debiutanckim długograju The Belles były powody, aby pochwalić Kornéla Kovácsa. A już przy zeszłorocznym "Metropolis" można było śmiało powiedzieć: "kto podnosi rękę na Kornéla, ten podnosi rękę na Porcys". Szwed węgierskiego pochodzenia z niemałą pomocą Paris Hilton wyczarował błyskotliwy hymn wakacyjnych melanży, który zameldował się na naszej rocznej liście singli. Nic więc dziwnego, że na kolejny ruch producenta czekaliśmy z utęsknieniem. I doczekaliśmy się: pod koniec kwietnia Kornél wydał we współprowadzonym przez siebie labelu mini-album Stockholm Marathon, który pokazuje kierunek, w jakim obecnie zmierza.

To oblicze mniej "klubowe" (w domyśle: mniej taneczne), choć wciąż świetnie dostosowane do wymogów wyrafinowanego imprezowania. Całość oscyluje wokół delikatności elektronicznych konstrukcji Kierana Hebdena czy eterycznego synth-popu Body Language. Już od samego początku, od openera "Purple Skies", gdzie pozytywkowo-kołysankowa menażeria staje się posłaniem dla sennych wokali Rebeki Scheja i Fiony Fitzpatric, które pojawiają się na całym wydawnictwie. Wyrwany jakby z EP-ki Speaks BL "Marathon" może sprawiać wrażenie szkicu niewypełnionego odpowiednimi składnikami, ale jakie to ma znaczenie w obliczu refrenu i słów "I'm falling in love / such a mistake". Tymczasem "Szombat" to nie tylko zabawa w Lone'a, bo track ujawnia skille Kovácsa w sklejaniu loopów (tutaj mamy saksofonową pętlę) i zabaw samplami (wstawka na wysokości 3:39 tak bardzo W PUNKT). A powodów do zachwytów znajdzie się jeszcze kilka.

Po czerpiącym odrobinę od Boards Of Canada "Atlas Nights", do gry wkracza pierwsza forpoczta Stockholm Marathon, czyli ozdobiony zreverbowanymi klawiszami, digi-house-dubowy "Rocks" (rytmika w "Metropolis" nie była przypadkiem), a zaraz po nim przypływa "Ducks" brzmiący dla mnie jak "Grecian Summer" Classixx w czułych objęciach konsolety należącej do Nite Jewel – dialog synthowej melodyjki i syntetycznych smyczków to jeden z najpiękniejszych akcentów na tym skromnym albumie. Albumie, który spełnił moje oczekiwania aż do samego fourtetowego closera "Baltazar" i już wiem, że zobaczę się ze Szwedem w moim albumowym podsumowaniu roku.

Tomasz Skowyra    
31 maja 2019
BIEŻĄCE
Young MarcoBahasa
DucktailsWatercolors