RECENZJE

Klaxons
Myths Of The Near Future

2007, Geffen 5.7

Oto kilka faktów:
a) przeważnie hype brytyjskiej prasy słusznie zniechęca;
b) czasami zniechęca przesadnie i nie do końca słusznie;
c) Klaxons nie są tanecznym zespołem.

The Klaxons zostali obarczeni balastem 8/10 od "NME" i mianem założycieli nu-rave, o którym nie sądze, żeby istniał. Co oczywiście jest gówno wartym plecieniem bzdur, zastanawiam się czego używają piszący dla tego periodyku, żeby tak pobudzać entuzjazm (chyba, że może nikt z nich nie przekroczył piętnastego roku życia) i praktycznie mogłoby już zabić zespół dla snoba – sceptyka. Co może nie byłoby żadną stratą, ale nie byłoby też zupełnie sprawiedliwe bo Myths Of The Near Future jest solidną płytą wpisującą się wyraźnie w dzisiejszą brytyjską scene indie-rockową. Singlowy numer "Atlantis To Interzone" mógł rzeczywiście zapowiadać dance-rockowy album, brzmiąc jak Rapture z brytyjskimi akcentami, a do tego album zawiera dobry cover trance'owego hitu "It's Not Over". Ale nie liczcie na Screamadelicę - Myths... to bardziej powykrzywiana wersja zespołów pokroju Franz Ferdinand ("Totem On The Timeline") albo Bloc Party ("Two Receivers") co i tak czyni ich tysiące razy bardziej intersującymi od rządzących w Brytanii klonów Libertines. Kiedy im wychodzi bardziej – tworzą coś jak ostatni singiel "Golden Skans" – track składający się z samych fajnych hooków, kiedy im wychodzi mniej i tak jest stosunkowo spoko – zły plemienny trip "Isle Of Her" brzmi ożywczo fascynująco i cokolwiek awangardowo na tle zespołów jak (Boże, wybacz) View.

Łukasz Konatowicz    
25 czerwca 2007
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja