RECENZJE

Kano
140 Grime St

2008, 679 6.4

Kane Brett Robinson:
23 lata, 184 cm wzrostu, 76 kg wagi.
Nieco rumuńskie, za duże oczy.
Niedorosły zarost. Chłopaczkowaty głos.
Rapuje, że na ulicach żyje się trudno.

ehm...

Kano był prawie niezłym grime'owcem. Wypłynął w odpowiednim momencie, no może roczek za późno, był wystarczająco zgorzkniały i cyniczny, do tego wypracował sobie pewien styl, twardszy niż Sway, lżejszy niż Wiley. Nie wyszło jednak, kiedy spróbował wbić te atuty w muzykę. Do niedawna moją ulubioną pozycją w dyskografii był mixtape Beats & Bars, bo Brett wymieszał się z innymi składnikami w idealnych proporcjach. Nie wiem czy to za sprawą timbre, czy niezbyt interesujących wniosków, w pełni autorskie dzieła Kano ze zgrzytem szybko opuszczały układ nerwowy. Ale co było a nie jest nie pisze się w rejestr, Brett przemyślał uwagi fanów i na swoim trzecim w ciągu trzech lat longplayu (chłopak jest tak płodny, jakby wiedział, że grime się kończy i postanowił wyssać z resztek hype'u jak najwięcej hajsu) sprecyzował styl i ubrał go we właściwy ciężar gatunkowy.

Bity! Bo o nie chodzi. Cięższe, mroczniejsze, bardziej przytłaczające. Oszczędne, ale pełne patosu, który Kano do tej pory starał się wytworzyć swoim słabym głosem przede wszystkim. Do bólu syntetyczne i nieprzyjemne dla ucha, czyli takie, jakie być powinny. Niezbyt zróżnicowane, co racja to racja. Są też fragmenty bez bitów, dwie ścieżki stanowiące jakieś monodramy a capella, żałosne. Goście! Bo oni też są trochę. Nie zrozumcie mnie źle, ja lubię Albarna, ale to, co on wyśpiewał w zeszłym roku w "Feel Free", to nawet Scroobius Pip zrobiłby równie dobrze. Co więcej – każdy z gości wprowadza element animacji, bo nawija na podkładzie typowym dla swoich dotychczasowych dokonań. No może Skepta jest tu wyjątkiem, ale on się lepiej sprawdza w tańcu. Ale już "Anywhere We Go" leci na dźwiękach rodem z Roll Deep, a Mikey J jest tak pedalski jak zawsze, etc. Dissy! Dobrze, że ktoś w końcu spunktował tego Bengę. A może on raczej nawiązywał do niego w pozytywny sposób? Nieistotne. Ale Kaczkowskiego mógł zostawić w spokoju.

Filip Kekusz    
13 listopada 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie