RECENZJE

Juvelen
Make U Move (EP)

2011, Hybris 7.0

Długogrający debiut Juvelena zapowiadała EP-ka, więc możemy się spodziewać, że Make U Move jest rozgrzewką przed drugą płytą naszego szwedzkiego ulubieńca. Wiemy, czego się po nim spodziewać, więc wystarczy odpowiedzieć na pytanie, czy cztery długo wyczekiwane nowe utwory nie zawodzą oczekiwań. Wszystko wskazuje na to, że Juvelen nie obniża poziomu ani o odrobinę.

Tytułowy "Make U Move" to jego kolejny sygnaturowy przebój. Niczym "Hanna" czy "Don't Mess" Juvelen atakuje wyrazistymi zwrotkami i refrenem zdolnym do porywania tłumów. Jeśli gość planuje trasę koncertową, to tekstem "I wanna move your body" powinien rozpoczynać swoje sety. To popowy majstersztyk podobający się natychmiast, ale paradoksalnie chyba najmniej ciekawy w zestawie, bo kolejne utwory wykorzystują nieco mniej oczywiste rozwiązania. W recce 1 Jędras przywoływał Ris Paul Rica, który w "For Only U" utyka w digi-popowej estetyce Junior Boys, wśród hi-fi trance'owych synthów, narzędzi zaskakująco bliskich The-Dreamowi i jego ultranowoczesnemu r&b i wśród prostych kraftwerkowych klawiszy. Objawia się też talent Szweda do rozbudowanych tanecznych cod – nie tak porywających jak w "Don't Mess", ale czyniących z sercowych wynurzeń parkietowe ballady bynajmniej nieprzeznaczone do kręcenia się w kółeczko, a raczej takie, o których śni Robyn, gdy śpiewa swoje "Dancing On My Own".

Trance'ujące podkłady w pół drogi między dancefloorem europejskich dyskotek, sypialnią naszego bohatera, a odległą galaktyką, otwierają "Sweat It Out" w podobnym stylu co "Get Together" Madonny i leniwie się powtarzają, gdy Juvelen śpiewa swoje zwrotki goniąc pędzący beat. I choć te dwa, trzy akordy dominują przez cały track, to jednak to kolejny producencki majsterszyk w dorobku Juvelena i kolejna jego mistrzowska narracja. A jest nas przez co prowadzić: po zwrotkach parę stuknięć w klawisze, na których Kamp! opierają całe swoje tracki, w refrenie dialog z dziwacznym synthem, utopiony w niskich tonach mostek, oldskul-house'owa partia pianina i kolejny wybuchowy finał utworu.

"Hope U Like It" za to chyba najmocniej ze wszystkich utworów upodabnia się do utworów z debiutu, w tym przeboju "Summer-Spring". Przez refren prowadzą nas podobne pociągnięcia synthów, przypominają się też jego przeboje "Watch Your Step", czy "Everytime", ale z drugiej strony kawałek brzmi jak 90'sowa wersja r&b, szczególnie gdy w mostku Juvelen prawie rapuje. Efekt to coś jakby George Michael nagrywał z Jensen Sportag, a Brandy z Monicą w tle śpiewały "The Boy Is Mine".

No to jak? Może ktoś tam pomarudzi, że właściwie niewiele zmian, a album pewnie nie będzie taką sensacją, jak jego pierwsza płyta, bo wszyscy wiedzą, czego się spodziewać, ale fani tacy jak ja powinni być zachwyceni. Ewidentnie Juvelen ma jeszcze wiele przebojów w rękawkach swojego rozciągniętego t-shirtu.

Kamil Babacz    
30 lipca 2011
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja