RECENZJE

Junior Senior
Say Hello Wave Goodbye (EP)

2007, Crunchy Frog 6.8

Obserwacje:
Praktycznie żaden znany serwis muzyczny nie zauważył nowej propozycji JS. Jedynie niektóre blogi odnotowały istnienie Say Hello Wave Goodbye EP. Twoi znajomi też zapewne nie dyskutują o jakości tegorocznej Ep-ki Duńczyków. No cóż, chyba wszyscy w minionym roku kolektywnie daliśmy dupy.

Pytania:
Jak można było nie dostrzec potencjału tak świetnej płyty? Czyżby wszyscy recenzenci w ramach niezrozumiałego protestu odwrócili się od duńskiej muzyki? Dlaczego codziennie dowiadujemy się o nowych rewelacjach ze Szwecji, a o Junior Senior nikt nic nie pisze? Czy Porcys zawsze musi ratować sytuacje i jak to się dzieje, że płyty prawdopodobnie najfajniejszych gości w Europie zawsze reckujemy pod koniec sezonu?

Tezy:
Najlepszy zespół ze Skandywanii.
Najbardziej niepojęte przeoczenie tego roku.
Jedna z trzech najlepszych tegorocznych ep-ek.
''I Can't Rap, I Can't Sing But I Would Do Anything...'' – najgenialniejszy tytuł ostatnich lat a zarazem doskonały wyznacznik twórczości Duńczyków.
Junior Senior - idealny band sylwestrowy oraz markowy katalizator negatywnych emocji do wielokrotnego użytku.
Tytuł krążka wskazuje na chęć przejęcia schedy po Soft Cell.

Wrażenia po odsłuchu:
1.Stranded On An Island Alone – co tu dzieje do cholery?? ta nerwowa new-wave'owa gitara– no mistrz. Najlepszy cheerleading w branży. Ktoś puka? Może to George Romero z kolegami. Moja percepcja dostała wytrzeszczu, o!
2.Together For One Last Dance – żądam więcej takich tanecznych bitów. A ogarniacie te klawiszowe pasaże niby sprzed dwóch dekad? Nie pozostaje mi nic innego, zaczynam zrywać wykładzinę, tylko skąd ja wytrzasnę stroboskop?
3.Headphone Song - "If the world seems grey ... if you have a bad day, put your headphones on / If your friends won't play, put your headphones on..." tylko tyle i aż tyle.
4.''I Can't Rap, I Can't Sing But I Would Do Anything...'' – no właśnie, przecież na dobrą sprawę to oni niczego nie potrafią. Jakiś suchy niby hiphopowy bicik, plus quasi-rap i oczywiscie pokraczne wokalizy. Kawałek-recepta na 0.0, a my tu dostajemy siódemeczkę na luzaku.
5.''Simple Minds Do Simple Things'' – ej mój kot tak jęczy jak chce jeść. A przecież on nie ma syntezatora, a ogon. Precyzyjna gitara za każdym razem trafia w punkt.
6.''Simple Minds Do Simple Things Part 2'' – synthy przestają miauczeć, ale wciąż jest świetnie. No i te genialne wrzaski pod koniec.
7.''U And Me'' – zaczyna się od prościutkiej partii pianina, później wchodzą mocarne bębny, które napędzają kawałek, a ty tracisz oddech.
8.''Anja Andersen'' – że niby bonus? Jakieś tam nudy, blabla, daliby sobie spokój. Ja tam to przerzucam.

Motto:
''Nie jedzcie przesłodzonych budyniów''

Wojciech Sawicki    
4 stycznia 2008
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie