RECENZJE

Junior Senior
Hey Hey My My Yo Yo

2005, Crunchy Frog 8.0

Na – Na – Najlepszą płytą mijającego roku jest Hey Hey My My Yo Yo!!! D – D – Dlaczego? S – S – Sprawa jest czysta. Po Po Po błyskotliwym, tyleż wariackim co nierównym debiucie, Duńczycy właśnie wysmerfowali bijący go na głowę follow-up, gdzie zniwelowali dystans wypełniaczy do hitów, równając w stronę zacniejszą. Tak Tak Tak jak na D–D–Don't Don't Stop The Beat brylował genialny "Move Your Feet", tak teraz mamy przepych, bogactwo, cuhhhhhhhhkierki i beeeeszkopty! To nieprawdopodobna niespodzianka której się zupełnie (zupełnie) nie spodziewałem (nie spodziewałem!). [Handclapy x5] Jesper i Jeppe zaprzeczyli intuicyjnym przypuszczeniom wszystkich skazujących duo na los rycerzy jednej nocy, tudzież si–si–si (my baby) singla. Azaliż posiedlisz nasi rhythm ba ba ba ba ba ba – bandits upragnioną, wyśnioną, wymarzoną receptę na tryumf? Poooki co (kto?) dogodzili (kto?) wybrednym (łuuuuuuuu). [Handclapy x5]

Co powiecie na powiew disco 70s z beegeesowymi wokalizami w "We R The Handclaps", świdrującym i zaraźliwym refrenem "I'm so in love with the muuuuuuuuusic"? A może ktoś łaknie więcej finezji? Wszak nie powiedziałem wam jeszcze, że Hey Hey My My Yo Yo miejscami miażdży nie tyle klimatem, nie tanecznością, nawet nie produkcją (tu może trochę się zapędziłem, bo jest ona perfekcyjna, idealnie selektywna i przynosi na myśl klasyki pokroju Thrillera, czy wczesnych dokonań Prince'a or Madonny, więc jednak miażdży, i to w pierwszym rzędzie), a wyrafinowaniem kompozycji. "Take My Time" z gościnnym udziałem muzyków B-52s (panna ma głos kalibru Neko Case) obok urzekających harmonii ma fantastyczną sekcję rytmiczną, z dynamicznym start/stopem perkusjonaliów przynoszącym na myśl "Meeting Place" XTC (Skylarking ignorancie). "Can I Get Get Get", serwuje nieziemsko słodki dialog. "Can I get get get to know know know you better better baby", na co niewieście słodkie odpowiada "I don't do that kind of thing", przy czym na wysokości przeciągniętego "dooooo" nie potrafię oprzeć się pokusie zawtórowania wokalistce, co musi być dosyć zabawne / niesmaczne dla przypadkowych świadków, ale popęd i pożądanie pchają mnie zawsze w tym samym kierunku i nawet nie staram się tej dewiacji hamować. "Ohhhh, can I get get get to / Know know know / You better better baby? / A say what? / I don't do that kind of thing / A why not? / I don't do that kind of thing / And you say / I don't do that kind of thing! OK!" Kapiszi?

"Ur A Girl" to czyste post-Beach Boysowe cudo, z brianowymi (przysięgam!) hookami i gwiezdną zagrywką gitary, niczym pamiętny finał blurowego "Out Of Time". Sam cymes. Podobnie w "No No No's" – Beach Boys w pełnej krasie, w wydaniu nieco folkowym, żartobliwym, nie miejskim. Trudno w tej układance znaleźć w ogóle coś co nie zachwyca, ale co piękniejsze, to więcej niż wymiatające imprezowe kawałki, jak już nieśmiało staram się sygnalizować od jakiegoś czasu. Singlowy (acz chyba najsłabszy) "Itch U Can't Skratch" rozpędza się dopiero w drugiej części, z firmowym se – ple – ple – ple – niącym mostkiem, pędzącym na odsiecz przydługiemu intro. "I Like Music (W.O.S.B.)", z powtarzaną wielokrotnie frazą "Keep on working on something better", odmyka w głowie skojarzenie z beczki bez dna z nalepką Fab Four. Wreszcie para-rapowe popisy wokalne całej paczki kłaniają się w pas zeszłorocznemu Go! Team (cool refren zagrany z pełnym rozmachem na dęciakach for starters, też superoski "Dance, Chance, Romance"). Z tą różnicą, że już fantastyczny pasaż syntezatora w "Hip Hop A Lula", informujący o progresie duetu o kilka klas, odpowiada na pytanie kto jest lepszy. I tak, od jakiegoś czasu wciąż jestem w szoku. Z zakłopotaniem przyznam, że byłem wśród tych wielbicieli debiutu, którzy nie wróżyli Seniorowi i Juniorowi przebicia tamtego sukcesu. Tym ba ba ba ba bardziej doznaję wielopłaszczyznowej zajebi–bi–bi–bi–bi–bi–bi – stoooooo – ści (ciiiii) Hey Hey My My Yo Yo.

Jacek Kinowski    
31 grudnia 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie