RECENZJE

Jóhann Jóhannsson
Virthulegu Forsetar

2004, Touch 7.2

Jeśli Englabörn uderzało w klimaty emo dla posiwiałych emerytów, Virthulegu Forsetar zaspokaja intelektualne potrzeby sześćdziesięcioletnich zgredów w garniturkach. To orkiestralny poemat plasujący się w rejonach pomiędzy dream-poważką, a nowoczesną minimalistyczną elektroniką, przetwarzający jeden podniosły, niemal religijny motyw przez ponad godzinę. Niespiesznie, dostojnie wyłania się on z subtelnie wibrującego organkowego szumu, za każdym razem zagrany inaczej przez różne zestawy instrumentów dętych. Składa się to na wybitnie nocne misterium: samo rezonujące tło wprowadza w stan uśpienia, a kontemplacja ledwo zarysowanych modyfikacji przejmującego tematu głównego znajduje najmocniejsze oparcie w głębokim mroku i ciszy. Nabożna powaga, majestat, z którym powolnie kroczy przepełniona patosem melodia, przypomina o rozlewających się, niebiańskich partiach smyków na Agaetis Byrjun. Idea sennego rozplątywania łańcucha mikroskopijnych przekształceń przywodzi na myśl Disintegration Loops, podczas gdy sama metoda – repetycja jednej frazy przewodniej – odsyła być może do kolaboracji Sylvian / Fripp.

Po upływie sześćdziesięciu pięciu minut odnajdujemy się w innym punkcie niż na wstępie, a jednak z szerszej perspektywy ciągle na linii startu: ta sama myśl stale obracana w miejscu zdążyła przeobrazić się na niezliczoną ilość sposobów, ale "dyskrecja" zmian pozwoliła zachować perfekcyjną homogeniczność. Powstaje continuum: kompozycja mogłaby ciągnąć się przez następne dni, tygodnie, aż zabrakłoby możliwych kombinacji na zagranie jednego motywu pod nowym kątem. Wtedy wszystko rozpoczęłoby się pewnie od początku. Nie jest moim zamiarem sztuczne przekonywanie, że zgłębiając Virthulegu Forsetar stajemy w obliczu nieskończoności, czy coś w tym guście. Takie doświadczenie zarezerwowane jest dla dzieł pokroju Loopów Basinskiego. Jóhannsson z pewnością wysmażył porywającą mszę, zahaczającą o medytację, ale gdzieś tam w głębokiej głębi duszy pozostawił również wrażenie przerostu formy nad treścią. Piękno, ale nie absolutne.

Michał Zagroba    
28 grudnia 2004
BIEŻĄCE
American FootballAmerican Football (LP3)
Mac DeMarco"All Of Our Yesterdays"