RECENZJE - BRUDNOPIS

Joanna Newsom
The Milk-Eyed Mender

2004, Drag City 7.5

Joanna Newsom, nowa (ładna) twarz i objawienie poprzedniego roku, świetnie wpisuje się w tradycję charyzmatycznych folkowych samotników z debiutem zapadającym w pamięć bardziej ze względu na wyrazistą osobowość, niż wyraziste kompozycje. Płeć sugerowałaby tu raczej tradycję poetek, niż poetów, jednak ta urocza dwudziestolatka jawi się w równym stopniu spadkobierczynią żeńskich indywidualistek w rodzaju Joni Mitchell, jak i Boba Dylana. Jej skromne harfowe wiązanki sytuują się w pobliżu ciepłych akustycznych pasaży Sama Beama. Aura dotkliwej alienacji, osamotnienia w świecie, dramaturgii nawet, wyrażonych "złamaniami" wokalu i minimalnym instrumentarium przypomina introwertyczne skłonności Johna Darnielle'a, a naturalna schiza obecna w głosie Newsom nasuwa skojarzenia, że może to jakaś podopieczna Manguma wypłynęła albo zjawa Banharta (hermafrodyta?) nas straszy.

Ale ona jest lepsza od Devendry, przynajmniej tego Devendry z wkrótce-niemal-klasycznego Rejoicing In The Hands: raz, że mamy do czynienia z wrażliwą i delikatną niewiastą (to nic, że w gruncie rzeczy brzmiącą jak dziecko specjalnej troski); dwa – Milk-Eyed Mender oprócz folkowej psychodelii dostarcza piękna. Tkwi w tych pieśniach jakaś "pierwotna siła", pierwiastek szczerości skarg cierpiących duchowe katusze czarnoskórych artystów z przysłowiowej delty Mississipi, moc archetypicznego bluesa z czasów, kiedy nikt jeszcze nie myślał o pieniądzach za muzę albo o pojęciu artystycznego kompromisu. I zatrzymam się może tutaj, by nie dojść tym tropem wstecz do Trenów czy "rzeczy Czarnoleskiej", ale to się kurde czuje, jakem nie Halicz.

Medialne przyjęcie okazało się znakomite, telewizja to pokazała. Jeśli wobec Milk-Eyed wnosi się zastrzeżenia, dotyczą one zazwyczaj lansowania czegoś na kształt piosenki autorskiej dla nadwrażliwych i obłąkanych. A mnie osobiście te "perwersyjne", w pewnym sensie onanistyczne fragmenty odpowiadają najbardziej. Jak "Peach, Plum, Pear", bezwstydna ekspozycja wokalna ze strony Newsom – katującej klawesyn niechlujnie i jakby nieporadnie, skoncentrowanej bardziej na łamaniu głosu, zahaczającym chwilami o kwilenie. Niby trzęsie się jak galareta, przerysowuje. Ale podszywa to nerwem specyficznym, chwytając za gardło wsysa w swój świat.

Michał Zagroba    
10 lutego 2006
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie