RECENZJE

Jessy Lanza
Oh No

2016, Hyperdub 7.1

Projekt sygnowany nazwiskiem Lanzy pojawił się przypadkowo. Z takim tyko zastrzeżeniem, że w gruncie rzeczy był nieunikniony. Jessy, absolwentka historii muzyki, akolitka szkoły jazzu i postać tak uzdolniona, że z ziomkiem Jeremym potrafiła stworzyć indie duet nie tylko wykraczający poza powszechną formułę producent+wokalistka, ale nie będący niczym innym jak koniunkcją tożsamych talentów, po prostu musiała zaistnieć. Pull My Hair Back to było jakieś pieprzone objawienie lokalnych zasobów twórczych Kanady, za które powinniśmy podziękować chyba w równej mierze samym twórcom, co Kode9 za celne ucho i odwiedzanie tych samych lokali co Greenspan, gdzie panowie na siebie trafili i zdecydowali wydać pełen materiał. Ich wspólny album, silnie zdefiniowany przez Junior Boys i nowoczesne, głębokie r&b, rzutował nie tyle na przyszłą formę muzyków, co na umiejętność wykroczenia poza te ramy na kolejnym wydawnictwie.

Co zrobi Jessy? - pytano. W ubiegłym roku mogliśmy posłuchać “You Never Show Your Love”, kawałka ściślej powiązanego z działaniami, jakimi w ostatnich latach szczycił się Hyperdub, a więc fuzją nowatorskiego footworku i tak zwanego bassu. I znów byliśmy usatysfakcjonowani. Jessy wciąż było jednak nie po drodze z tym, co prezentuje jej tegoroczny follow-up. Chwytając się co ciekawszych fragmentów wywiadu dla Red Bulla w ramach odniesień anegdotyczno-kontekstowych, znajduję tam wyrażenie “album popowy”. No i tym razem Jessy wyraźnie nas już zaskoczyła, co precyzyjnie ujął Jacek w piłce o “VV Violence”. Jeśli razem z Morganem Geistem to jeszcze była interpretacyjna greenspanszczyzna, tutaj Lanza dokonała nieprzewidywalnego skoku w bok. Wczesna Ciccone, cukierkowa protetyka Hanny Diamond, wywrotowość w duchu Naomi Elizabeth – wszystko to stanowi wartość dodaną do sposobu wyrażania się artystki. W szczególności na zsyntetyzowanych, kolorowych trzech pierwszych trackach z podkładami pociętymi tyleż jak talerze na It’s All True, co jukowe sample. Kilka trademarków produkcyjnych to niemalże kalki z Junior Boys (“Cause you’re stressing me”), jednak wydźwięk wszystkich tych spłaszczonych “yeahs” i zawijanych końcówek jest jednoznacznie po stronie lekko szyderczego popu. Indeksy dwa i trzy zawierają do tego zrywność syntezatorów bliską Tour de France Soundtracks, co pogłębia wrażenie świeżości i zwiewności początku Oh No.

Do omówienia obszernych partii albumu mógłbym co prawda wykroić fragmenty recenzji Junior Boys i bez żenady je tutaj wkleić, zmieniając kilka rzeczowników, no ale bądźmy poważni – komu nie spodoba się takie “I Talk BB” (czy raczej JG) czy “Going Somewhere”? Z drugiej strony, jeśli miałbym wskazać numer najbardziej postępowy na nowym albumie Lanzy, wskazałbym na “It Means I Love You”, które brzmi jakby Jlin nagrywała “Heartbroken”. Na marginesie, układ taneczny side-kickerek Jodie Ayshy to jedna z najlepszych rzeczy jakie uchwycono w historii teledysku. Gdzie indziej przypominam sobie, że Kathryn Beckwith coś tam miała wydawać (“Vivica”), El Guincho ma zęby jeszcze bardziej krzywe od moich (“Oh No”) i na myśl przychodzą mi różne niesprecyzowane, roisinopodobne momenty. I chociaż może nie uderza to wszystko we mnie aż tak mocno, co debiut, to jestem szczęśliwy, że Jessy jest tak mocną zawodniczką, bo wygrywa na wielu innych polach.

Z tym że Jessy Lanza jaką znamy uderzyć mogła tylko raz, w 2013 roku. Dzisiaj byliśmy już gotowi i na najlepsze żeńskie Junior Boys, jakie nagrała połowa Junior Boys, i na talent piosenkopisarski obdarzony wspaniałym głosem w postaci samej artystki. A to nie pojawia się często SAMO W SOBIE, a co dopiero poparte dwoma wysokiej próby wydawnictwami. Tradycyjnie pojawia się więc pytanie o kształt kolejnego LP. Zdaje się, że ewolucja Kanadyjki w stronę popu dopiero nabiera tempa, nie ma więc chyba sensu wróżyć z tych kilku kawałków, jak i niedookreślonej, celowo przerysowanej maniery wokalnej. Tym uważniej będziemy jednak śledzić dalsze doniesienia z Hamilton.

Krzysztof Pytel    
3 czerwca 2016
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Indie
Car Seat HeadrestTwin Fantasy