RECENZJE

Isis
Panopticon

2004, Ipecac 6.7

Od wydanego w 2002 roku Oceanic (a dla niektórych już nawet od debiutanckiego Celestial) trudno o większych bohaterów około-metalowego świata. To właśnie trzy lata temu Isis został dostrzeżony i doceniony uniwersalnie, przy czym w przeciwieństwie do bardzo chwalonych krążków różnych Mastodonów i High On Fire, nie przypisane sztywno do jednego nurtu Oceanic rzeczywiście dawało nadzieję na szerokie uznanie. Nic dziwnego, że wszyscy nagle wspaniałomyślnie zaopiekowali się Isis: niecodziennie zdarzają się takie bandy i niecodziennie słyszy się takie granie. Gorąca metalowa magma wylewająca się ociężale, snująca ospale i zastygająca na długie minuty, tworzy oryginalny stop metalu z shoegazerem i slo-corem. Ta hipnotyczna cyrkulacja czyni cuda; ostatnimi laty ze znanych mi wydawnictw jedynie Maquiladora i Greater California rywalizowały z Oceanic (choć w nieco innej kategorii wagowej) i nie jest to bynajmniej faworyzowanie "ciężkiego brzmienia" ze względu na sam walor świeżości. (Tak, nie siedzę w temacie, ale sądząc po nadmiernie entuzjastycznym przyjęciu kapeli, Isis nie pochwali się raczej poważną konkurencją na własnym podwórku.) Naprawdę można się zachłysnąć: niszczący, atomowy atak metalowych riffów tworzy kocioł i wciska w podłoże, przeciwstawiony odnawiającej mocy przestrzennych, błękitnych obrazów i zataczających kręgi epickich pasaży. Trzeba wykazać się fantazją, żeby łączyć to w nierozerwalną całość, bez wypełniaczy.

Nagrany już w atmosferze hype'u Panopticon operuje podobnymi środkami i założeniami, spajając "łojenie" ("Grinning Mouths") ze swoistym metalowym impresjonizmem ("In Fiction"), w swej istocie nie odbiegającym tak bardzo od mogwaiowego Young Team. Biorąc pod uwagę zaledwie minimalnie słabszy poziom kompozycji, podobieństwo do poprzednika niespecjalnie przeszkadza. Raz jeszcze podziwiam jak mało jest tu zbędnego pierdolenia. Goście w zajmujący sposób opowiadają rozbudowane muzyczne sagi, z lekkością dobywając co chwilę kolejne wątki z zasobów wyobraźni. Te kawałki są jak spokojnie płynące strumyki przeradzające się w potężne wodospady ze stale wzmacnianymi i nawarstwianymi spiętrzeniami wodnych riffów i arpeggiów. "Dychotomiczna" metoda, zestawienie kontrastów, stanowi zresztą główny konstrukcyjny pomysł Isis – wskazówka jak ich muzyka potrafi skupiać uwagę przez okrągłą godzinę. Niekiedy pobrzmiewa tu Young Team, niekiedy symetria zagrywek Leaves Turn Inside You ("Wills Dissolve", "So Did We", "Backlit"). Post-metal.

Michał Zagroba    
7 marca 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie