RECENZJE

Ikonika
Contact, Love, Want, Have

2010, Hyperdub 6.5

MHJ: Ikonika Sara Abdel-Hamid, wydana nakładem labela Hyperdub to nie labs. O ile Scubie, Boxcutterowi i Burialowi, jak do tej pory, dziecka raczej bym nie powierzała, tak Blake i missy Ikonika zyskali we mnie sojusznika młodzieńczych porywów serca. Ikonika, obok Cooly G i niewielu, przełamuje boyzonową hegemonię w rejestrze dubstepowców, podobnie jak AGF na gruncie minimalowym. Zza binokla patrzy czujnym okiem, widać, że OKIEŁZNUJE. Trzyma w ryzach szatkownicę wraz z całym dobrodziejstwem spichlerza. Ale nie odczuwam tu wysiłku, narzędziami dźwiękowych abstrakcji operuje z nonszalancją godną nadgarstka, stopy, całego ciała Jacksona Pollocka. W bulgocie z ręką na pulsie, suprematyzują się odłamki ośmiobitówek, synkopy i równomierne, synthowe płaty albo samplerskie wtręty zaśpiewów. A higlighterem zakreśla ambasador gatunku: bas w najróżniejszych odmianach. Karawany grubo klekoczących mediów, delajowanych z tuby, na bogato(fatamorgaaną staję się).

KB: Wszystko idzie po mojej myśli. Ikonika sięga po brzmienia z różnych bajek, sypie pomysłami i zamyka to w równie melodyjne formy, co Purpurowa Trójca. Nawet nie die-hard fani gatunku powinni wyjść zadowoleni z tego spotkania, choć kosztuje ono nieco wysiłku. No ale powtarza się choćby sytuacja z długogrającym Osbornem – na raz czasem ciężko to ugryźć, choć warto i zadowolenie płynące ze śledzenia producenckich i kompozycyjnych zagrywek Sary jest wspaniałym wynagrodzeniem. Jak brzmi ta płyta, to sobie proszę poezję Magdy poczytać, moją opinię też tam odnajdziecie. I rzeczywiście – to miks tak wielu bajek, że o przynależności do dubstepu decyduje już tylko nadal ważna rola i brzmienie basu. Podobno zaczynała od grania w metalowych i hardcore'owych bandach w wieku 11 lat, cały czas słuchając hip-hopu, R&B i UK garage. Możecie tak wychowywać dzieci.

KFB: Ikoniczność Ikoniki polega w dużej mierze na tym, że chcąc nie chcąc dubstep do tej pory kojarzyliśmy raczej z posępnymi typami za konsoletą i wobec tego fajnie, że w tym ,jak mogło się wydawać, męskim sporcie pojawiają się damy, które potrafią czerpać z różnych bajek z tak dobrym skutkiem. Do największych ulubieńców Sary (bo tak Ikonice na chrzcie matka dała) zaliczają się między innymi Madonna, J. Dilla czy Pretty Girls Make Graves, więc porównując to z tym, co słyszę na jej debiutanckim długograju jestem pełen uznania dla szerokich horyzontów tej młodej damy, pasowałaby do nas tu na Porcys. A sam album? Jest pełen odniesień do różnych rzeczy, które niekoniecznie muszą być dubstepem – w "Yoshimitsu" pobrzmiewają mi jakieś echa wczesnego M83, gdzie indziej czuć jakby aphexowe podejście do melodii, ale najważniejsze, że słychać w tym coś, co spaja te wszystkie zabawy w logiczną całość – w tym przypadku jest to podejście do tematu basu, który na tej płycie brzmi miejscami nadzwyczajnie. Jeden z najlepszych longplayów z okolic dubstepu, wspomnicie moje słowa.

FK: No właśnie, okolic mimo wszystko. Nigdy nie zrozumiałem do końca o co chodzi z dubstepem, ale wiem na pewno, że jedyna płyta gatunku, która do tej pory rzeczywiście dawała radę, to było Where Were You In '92 Zomby'ego, ale tam działały przede wszystkim chamskie odniesienia. Ikonika jest delikatniejsza. Zbiera myśli specjalistów z gatunków pokrewnych i sprzedaje je jako swoje. Rewolucji nie zrobi, ale fajnie, że pod tymi cholernymi zgrzytami czuć kobiecą rękę.

Kamil Babacz     Magda Janicka     Kacper Bartosiak     Filip Kekusz    
10 kwietnia 2010
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie