RECENZJE

Guns N' Roses
Chinese Democracy

2008, Geffen 3.3

Axl, Chinese Democracy to pierwsze wydawnictwo sygnowane nazwą Guns N' Roses od piętnastu lat (od czasu kolekcji coverów Spaghetti Incident) i pierwszy oryginalny materiał grupy od lat siedemnastu (od premiery obu części Use Your Illusion). Dlaczego tak długa przerwa i czy to prawda, że pracowałeś nad albumem przez ten cały czas?

Oczywiście, że tak! Wreszcie mogłem zrealizować w pełni swoją wizję, wreszcie miałem czas, środki i wreszcie nie musiałem iść na kompromis. Każda z piosenek na płycie musiała mieć swój odpowiedni skład muzyków i sprzęt, którego znalezienie często zajmowało lata. Nagraliśmy na przykład 1128 różnych wersji "I.R.S.", każdą w innym składzie. Chinese Democracy nie mogło się ukazać, dopóki nie osiągnęło ideału. Każdy z utworów wymagał innych, robionych na zamówienie wzmacniaczy, nie zgodziłbym się tu na żadne ustępstwa. Dlatego to taka wspaniała płyta.

Widać więc wyraźnie, że jesteś perfekcjonistą, niczym Brian Wilson ze swoim Smile. A jednak nowy album zbiera przemieszane recenzje. Bywają krytyczne. Jak się do tego odnosisz i czy głosy dziennikarzy są dla ciebie ważne?

Niczym kto ze swoim czym?! I weź mi nie mów o tej bandzie chuja! Co oni wiedzą o mnie?! Nie, wcale się nimi nie przejmuje. Banda chuja. Kompletnie mnie nie obchodzą ich opinie. BANDA CHUJA!!!! Następne pytanie.

Muszę przyznać że bardzo lubię klasyczne dokonania Gunsów – z lat 80-tych i Use Your Illusion...

Fajnie, fajnie. Szkoda, że nie mogłem nagrać tych płyt po swojemu...

Nie, ja akurat uważam się świetnie brzmią po latach. I wiesz czego mi brakuje w Chinese Democracy? Takiego rozmachu epickiego, jaki był chociażby w "November Rain", twojej autorskiej przecież kompozycji. Gdzie zgubiłeś patos?

Ach, widzisz, nie można szufladkować GNR. Po naszym debiucie myślano, że patrzymy tylko w stronę hard rocka i metalu. Na Use Your Illusion mogłem pokazać ludziom, że lubię tych pedałów Queen i Eltona Johna. Ha, zamknąłem usta tej bandzie pedałów, która myślała, że mam coś do pedałów! Głupie cioty! W każdym razie – moje inspiracje są bardzo szerokie. Wiesz, lubie Nine Inch Nails, Soundgarden, nawet taką nową kapelę – The White Stripes – słyszałeś?

Tak...

No! Jestem bardzo otwarty na nową muzykę. No i nagrywałem piosenki na Chinese Democracy w innej atmosferze – musiałem udowodnić tym wszystkim, którzy nie wierzyli, że coś jeszcze wydam, jak bardzo się mylą. Z każdym rokiem ta potrzeba we mnie rosła. Lubię tę płytę nazywać "najzajebistszym wiadrem żółci wszechczasów". Mój astrolog też doradzał zmianę kierunku artystycznego.

Masz prywatnego astrologa...?

Tylko dlatego tutaj dzisiaj jestem.

Hm. Chinese Democracy – o samym tytule krążą już legendy. Interesujesz się polityką?

Eee, no wiesz, oglądam czasem telewizję przy stawianiu tarota. Obejrzałem kiedyś ten film o Dalajlamie, no wiesz... To okropne, że nie wszyscy mogą żyć w wolnym kraju. Współczuję też Polakom z tego powodu.

Ja też. Yyyy. O czym mówiliśmy? A, przesłanie. Jakie jest twoje przesłanie do świata na tej płycie? Piosenki "If The World" czy "Madagascar" sugerują, że próbujesz zabrać głos w sprawach globalnych.

Cóż, muszę sobie przyznać – czasem myślę o świecie. Wiesz, tyle się dzieje, wojna w zatoce.. yyy.. no okropne rzeczy się dzieją. Jak, no, ta, yyy, bomba w Empire State Building...

Mhm. Yyyy. Do kogo kierujesz tę płytę? Starsi fani są już nieco... starsi, a młodsi mogą nie kojarzyć czasów kiedy Gunsi dyktowali warunki w muzycznych mediach. Nadeszła nowa era, era internetu, blogów i mp3. Odnajdujesz się w tym? Masz sprecyzowany target dla tego albumu?

Świat zawsze będzie potrzebował solidnego gitarowego grania! Radiohead mogą sobie tam wiesz, pisać te swoje internety. Nikt na to dupy nie wyrwie! Solidne gitarowe granie, człowieku. Stary, GN'R są zawsze na czasie. Na przykład – wyszedłem z domu jakoś koło 99 i ktoś mnie poprosił o autograf. Yyy...

A nowe bandy? Nowi giganci muzyki? Coś ci przypadło do gustu z tego nurtu, który teraz rozkwita? Jacyś faworyci?

Velver Revolver... hehehe – żartuję! Co za banda palantów! Pomyślmy... czego ostatnio słuchałem... Chinese Democracy, dem z sesji Chinese Democracy, eee... z młodej sceny lubię Korn, Linkin Park...

Uhuhu. Teraz sprawa Tommy Stinsona. Czy zdajesz sobie sprawę, że dla hardkorowych fanów prawdziwego "indie" z 80s, ta kolaboracja nosić będzie znamiona "solowego projektu Stinsona", w którym miałeś zaszczyt wziąć udział? Co ty na to?

Nie rozśmieszaj mnie! Słyszałem, że Tommy jako dzieciak grał w jakiejś punkowej kapeli, ale to zawsze były bardziej klimaty Duffa. The Remains czy coś... Nie rozśmieszaj mnie! Mówimy o jebanej płycie Guns N' Roses – wszyscy wiedzą, że ten zespól to ja!

Tommy gra też w Soul Asylum. Kojarzysz? Co sądzisz?

No, spoko grają. Puszczałem ich sobie dla relaksu czasem, kiedy odpoczywałem od słuchania idealnego brzmienia Chinese Democracy w mojej głowie.

Axl, nasz czas się kończy. Sympatycy Gunsów na pewno zadają sobie pytanie: co dalej? Jakie są twoje/wasze plany na przyszłość? Czy to prawda, że Chinese Democracy jest pierwszą częścią trylogii albumów? Będzie te wydawnictwa łączył jakiś wspólny mianownik?

Chyba nikt nie wątpi, że Guns N' Roses stać jeszcze na wiele. Zapytaj tylko ludzi, którzy dostali dzięki mnie darmowego Dr-a Peppera! Oczywiście znów będą jakieś zaskoczenia, jak na Chinese Democracy, żadnego asekuranctwa. Mam pełno nagranego materiału, ale chciałbym się jeszcze trochę pobawić z niektórymi utworami, tak jak w przypadku Democracy materiał zostanie wydany kiedy będzie brzmiał tak jak powinien. Bardzo chciałbym umieścić moich pięciu gitarzystów na pięciu najwyższych szczytach świata, żeby tam każdy nagrał swoją partię. Oczywiście będą musieli zrobić to w tym samym czasie, inaczej było by bez sensu... Co do tematów łączących płyty... nooo, będą jakieś piosenki oooo byciu mną tu i ówdzie.

Łukasz Konatowicz     Borys Dejnarowicz    
31 grudnia 2008
BIEŻĄCE
Young MarcoBahasa
DucktailsWatercolors