RECENZJE

Great Good Fine Ok
III (EP)

2017, Duck L'Orange 6.3

Od czasu dość spektakularnego medialnego debiutu minęło cztery lata. Tyle zajęło stworzenie pierwszego długograja. Dobra – w zasadzie to 24 minutowej EP-ki (powtarzam 4 lata), ale w zamian za to III jawi się jako nowoczesny synth pop w śmiałym natarciu.

Można zapytać, czy hypemachine nie doprowadziło do zbyt szybkiej nobilitacji kolesi. Z jednej strony tak, biorąc pod uwagę, że pracowici nie są, a i jakiś niezwykle świeżych gatunkowych przewrotów tutaj nie uświadczymy, z drugiej, niech ktoś odpowie, na co dzisiaj nam wielkie rewolucje – ja chcę tylko godnego popu dla moich dzieci. Strachu o jakość GGFO nie było, z jasnego powodu wcześniejszych singlowych przesłanek, które wybitnie dały nam do zrozumienia, że nadchodzący materiał da nam spory stos fajnych kawałków, skutkując stabilizacją rynkowego kursu nowej płyty. A i proszę państwa: duet Jona Sandlera i Luke'a Moellmana, to w końcu bardzo sprawna songwriterska ekipa potrafiąca z prostych elementów stworzyć małe chwytliwe parkietowe bangiery.

Niech będzie, że ta długość jest w sam raz. Ewidentnie czuć, że ten dopracowany do perfekcji zbiór ładnych piosenek, pozbawiony jest w większości przypadków słabszych momentów, zbędnego przesycenia niepotrzebnym przecukrzonym śmieciem, które w tej konwencji, w przypadku 45 minutowego albumu szybko skończyłoby się skrajną nudą połączoną z niesmakiem. Ostatecznie można byłoby się przyczepić do mdławego i męczącego finału, ale jadąc na porządnej początkowej zajawce, kończymy z dobrym wrażeniem otrzymania przyzwoitego dzieła daleko spełniającego wymagania, jakie w gościach od początku pokładaliśmy.

Michał Kołaczyk    
3 lutego 2017
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja