RECENZJE

Go! Team
Proof Of Youth

2007, Sub Pop 5.4

Nie mam pod ręką kopii Thunder, Lightining, Strike, żeby porównać, ale wydaje mi się, że ta płyta brzmiała jakoś czyściej. Jeśli nie, to musiał być po prostu entuzjazm bijący od utworów, bo wyraźne wspomnienia euforycznych motywów kontrastują z błotnistością Proof Of Youth. Miks zdaje sie wciskać wszystkie instrumenty w bardzo małą przestrzeń, a jest na tej płycie ścieżek a ścieżek. Czytam, że gdzieś na tej płycie jest Solex. Prawdopodobnie.

Inna sprawa, że Go! Team nie napisali tak dobrych piosenek jak poprzednio. Thunder, Lightining, Strike był albumem natychmiastowo chwytającym – od samego początku "Panther Dash", którego praktycznie nie da się zapomnieć (tyk, tyk, tyk, tuuu-uuuuuuuu-uuuuuuu, etc.). Proof Of Youth z kolei nakręca się powoli z "Grip Like A Vice" – zresztą bardzo fajnym. Potem kontynuuje swoją podróż w przewidywalnym tempie, czasami stojąc. Jeśli coś oprócz nie pędzenia się zmieniło, to mniej tu tych łaskoczących Sonic Youthowych gitar. Tęsknie za nimi. Z nowych rzeczy znajdujemy za to wypełniacz – "My World" jest nudnym, nuuudnyyym, easy-listeningowym instrumentalem, można od razu przewinąć do końcówki, bo kontrast z agresywnym wejściem "Titanic Vandalism", przyznaję zajebisty. Poza tym trochę czarujących momentów ("Fake ID", "Keys To The City" – rozczulające refreny), sporo reminiscencji debiutu.

Trzeba by być trochę kutasem, żeby krytykować Go! Team – ich hybryda vintage'owego hip-hopu z vintage'owym indie (znów zamykają cały rok 88 na jednej płycie), której nikt inny nie wymyślił, jest czarująca. Ale nie jest już obezwładniająca – Proof Of Youth nie satysfakcjonuje w pełni. Chociaż zyskuje wraz z kolejnymi przesłuchaniami, zobaczymy czy dobije do 6-tki. Zobaczymy czy będę miał ochotę dać jej szansę.

Łukasz Konatowicz    
5 grudnia 2007
BIEŻĄCE
Young MarcoBahasa
DucktailsWatercolors