RECENZJE

Future Sound Of London
Papua New Guinea Translations

2001, Jumpin' & Pumpin' 4.7

"Królowie ambientu" długo kazali nam czekać na swój nowy album. Od daty ukazania się ich poprzedniego krążka, Dead Cities, minęło niemal pięć lat. W końcu jednak, w roku 2001 światło dzienne ujrzał Papua New Guinea Translations. Jest to nietypowa płyta, gdyż 7 z 8 kawałków na niej znajdujących się, to remixy (tytułowe "tłumaczenia") produktu rozpoznawczego dla FSOLa – "Papua New Guinea" (jego wersja oryginalna jest tym ósmym, jedynym nie-remixowym utworem na płycie). I tutaj pierwsze negatywne zaskoczenie. Czy panów DJ-ów nie stać na stworzenie czegoś zupełnie nowego? Będą maglować jedną pioseneczkę w kółko, od czasu do czasu coś tam zmieniając, tak? Na szczęście okazało się, że tak nie jest; "Papua..." nie jest bowiem podstawą, szkieletem wspomnianych remixów, tylko, tak jakby, dodatkiem.

O co chodzi? O to, że Gary Cobain i Brian Dougans skomponowali nowe utwory (a raczej dźwięki, które potem, w sobie znany tylko sposób, dosyć sprytnie połączyli), do których na końcu, dolali wybrane fragmenty "Papua...". No cóż, pomysł sam w sobie nie za ciekawy. Ale znając wcześniejsze dokonania i, notabene niesamowity, potencjał duetu, można się było po tej płycie wiele spodziewać. Niestety. Słuchając albumu odniosłem wrażenie, że obaj DJ-eje nie mają pomysłu, koncepcji. Niby jest tu kilkanaście ciekawych dźwięków, kilka fajnych przejść... Ale niewiele ponadto. Utwory nie są spójne, nie mają tej... siły. Ot, takie sobie granie na fajnym sprzęcie, zabawa z komputerem, czasem egzotycznymi instrumentami.

Papua New Guinea Translations blednie jeszcze bardziej przy swoim genialnym poprzedniku – Dead Cities. Tam na każdym kroku słuchacz natrafiał na coś nowego, na coś, czego dotąd nie było. Niestety na najnowszym krążku FSOLa jest tylko to, co znane (i raczej niekoniecznie jakoś specjalnie lubiane). Kiedyś powiedziano o Garym Cobainie i Brianie Dougansie tak: "Ta dwójka na każdej płycie zabiera nas w podróż ambientowym pociągiem dźwięków. Poszczególne utwory to po prostu zmieniający się za oknem krajobraz". Te słowa nie odnoszą się już niestety do tego albumu.

Jeśli miałbym wyróżnić konkretne utwory na Papua New Guinea Translations, byłyby to "Translation 4: Wooden Ships" (jedyny fragment płyty spójny od początku do końca, bardzo ciekawie brzmi gitarka), "Translation 6: Requiem" (miły dla ucha wokal) oraz może "Translation 7: Things Change Like The Patterns And Shades That Fade".

Szkoda, że Future Sound Of London nie podtrzymali dobrej passy nagrywania fantastycznych albumów. Trochę jestem zły, bo przecież "królów ambientu" z całą pewnością na to stać!

Jędrzej Michalak    
6 marca 2002
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie