RECENZJE

Frank Ocean
Nostalgia, Ultra.

2011, self-released 5.7

Jasne, jeszcze nie jesteśmy megaspecjalistami, ale tag OFWGKTA za sprawą "Yonkers", "French" czy "Earl" kojarzył nam się dość jednoznacznie. Dlatego pierwsze dźwięki Nostalgia, Ultra. odbieramy w kategorii żartu. Odgłos włączonego magnetofonu, "Strawberry Swing" Coldplay, tęskny, melodyjny, boysbandowy timbre, hasła "Say goodbye and say farewell" do swojej młodości, płynne przejście do oryginalnego wokalu Chrisa Martina. Na sam koniec irytujący dźwięk budzika, że niby wybudzamy się z dziwacznego snu i wracamy do rzeczywistości. Nic z tych rzeczy... To jest rzeczywistość, z którą będziecie się zmagać jeszcze kilkadziesiąt minut, aż dotrzecie do epilogu – "Nature Feels" z bitem wyciągniętym od MGMT. Po drodze czekają Was jeszcze sample z mainstreamowych hitów, piosenka zrobiona na bazie "Hotel California" Eagles, wycinek Kid A i powracające odgłosy magnetofonu. Szokujące do momentu, w którym nie zwrócicie uwagi na to, kim jest Frank Ocean.

A jest to – biorąc pod uwagę średnią wieku członków OFWGKTA – dojrzały 23-letni mężczyzna, który maczał palce w piosenkach Johna Legenda czy Justina Biebera (o, czyżby to było wyjaśnienie tego niepokojącego zdjęcia, które Tyler umieścił u siebie na blogu?). Ze współpracy z majorsem najwyraźniej nie było długofalowych korzyści, bo majors nie zdecydował się włożyć kasy w jego debiut – Frank wrzucił go więc za darmo w sieć. Jest to jeden z najbardziej profesjonalnych materiałów kolektywu i jednocześnie bodaj najsłabszy. I to nawet nie dlatego, że nastawiałem się na jakieś pokurwy (chociaż się nastawiałem i punkt dla nich, że mnie oszukali), ale dlatego, że te piosenki... zwyczajnie już słyszałem. Frank zbliża się do Kanye'ego, wycinającego Daft Punk czy wręcz "Barbry Streisand" (chociaż nie, to już jest niesprawiedliwe, Frank idzie na tej płycie na łatwiznę raptem trzy razy). Do tego jego wokal nie jest niczym szczególnie oryginalnym, a liryki (choć czasem zabawne) częściej odlatują w rejony rozliczeń z młodością, złymi kobietami i prymitywnym bólem istnienia. Nie jestem adresatem. Sorry, ale Ocean jest chwilowo dla OFWGKTA tym, kim guy who sings the chorus dla WTF Collective.

Filip Kekusz    
11 marca 2011
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie