RECENZJE

Fokus
Prewersje

2011, FoAna 6.5

Wyobraź sobie sześcian, a w środku siedzi Fokus. To ćwiczenie umysłu, angażujące obie półkule. Remedium na bezlitosną estetykę artworku Prewersji, na żałosny ładunek pretensji tego tytułu. Dla ułatwienia, dla niekumatych, krótka charakterystyka obiektu "Fokus": raper po trzydziestce, laureat Fryderyka, VIP. Stawia sprawę jak kawa na ławę, że fenomenalnie miota. Pewny siebie, ale zdystansowany. Wyniosły, zgorzkniały. Kiedy wchodzi na bit, to jakby miał wszystko wysadzić. Uwierzysz, w co zechce. Bo lubisz to, suko, kiedy wchodzi na ten bit.

Ten z "Cikiciki". Niebanalny. Gorąca bujanka, zimny drań, mistrzowska precyzja, "Mr. Me Too". Zadowoleni nasi The Returners, zadowoleni. Koledzy w klubie też, żona także. Albo ten z "Lamentu". Misternie wyrzeźbione, skoncentrowane zwrotki, a w refrenach synthy zaginają zawiłymi emocjami i prostotą hooka. Dobry, katowicki shit, Lukatricks na maksa przejmuje kreację tego albumu. Na każdym kroku daje do zrozumienia, że jest już trochę dalej, że wyczuwa niuanse. Nie musi kurczowo trzymać się jednej taktyki. Puszcza oko tym, którzy jarali się produkcjami na Recepturze chociażby, zagęszcza atmosferę, odpręża. A na koniec profesorsko klei sample syndetikonem z łamanej znienacka stopy z werblem, nie onieśmielając chyba tylko Smoka.

Magiera i Laska mu jednak nie ustępują. Nie tak łatwo. To oni skonstruowali singlowy "6ścian", to oni otwierają ten album. We "Wszystko Będzie Dobrze" organizują Pharellowi wczasy na Jamajce, zapewniając takie luksusy, że nawet zawodzący po swojemu Gutek nie jest w stanie zepsuć tych wakacji. Być może na podobnym turnusie zabawiają się Returnersi, ale lekko karaibskie staccato jest u nich wyłącznie dodatkiem, tłem dla funkowej iskry "Nie Da Się". A żeby było ciekawiej, w tym samym kawałku Fokus szydzi z kupujących wspomnienia, "najlepiej na wyjazdach".

Zgryźliwy typ się z niego zrobił. Wszystko mu przeszkadza, łącznie z tym, że Polacy to marudy. Nikomu nie szczędzi obelg, z wersu na wers radykalizuje swe sądy. Zdarza mu się mamić banialukami, ale jego agresywna mizantropia jest bardzo pociągająca. Ciągi skojarzeń płyną bez zarzutu, ogniskując się w linijkach w rodzaju "Mówią coś o charakterach i że za ziomami w ogień. Przez jakie 'h' pisze się 'charakter', chuju, powiedz?". Fok artykułuje je niewzruszony, z precyzją robota, ale to tylko wzmaga wymowę momentów, w których naprawdę się wkurwia. Zdaje się wtedy krzyczeć, by za chwilę znów powrócić do emocjonalnego zasklepienia. On nie musi modulować głosu, on dysponuje właściwą barwą. On nie musi odgrywać afektów, on ma charyzmę. To ścisła czołówka.

Krzysztof Michalak    
31 marca 2011
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie