RECENZJE
FKA Twigs

FKA twigs
M3LL155X

2015, Young Turks 7.2

Po pierwszym kontakcie z M3LL155X pomyślałem sobie, że sprawa nie jest warta głębszego zagłębienia się w temat. Kolejna porcją muzyki od Twigs – bardzo fajnie, bo lubię jej muzykę. Jeszcze lepiej, że nie odbiega zbyt daleko od jej wcześniejszych dokonań. Na pewno? Po włożeniu w słuchanie trochę wysiłku, serca i skupienia można dostrzec, jak błędne było to myślenie. Podobieństwa są niby oczywiste, ale znajdują się tylko na powierzchni. Pozwoliłem sobie jakiś czas temu pokręcić nosem po usłyszeniu "Glass & Patron", jednoczenie protekcjonalnie odcinając się od stanowczej krytyki i kończąc tekst enigmatycznymi słowami z gatunku "jestem ciekawy, co czas przyniesie". A tak się składa, że "czas zapierdala jak nawijał Lee Majors", ale po kolei.

Może to aż zbyt proste, ale żeby prześledzić historię, którą Tahliah, chcąc nie chcąc, każdym swoim wydawnictwem opowiada, należy spojrzeć na ich okładki. Biel i kruchość EP2 ustąpiła zdeformowanej twarzy na błękicie z LP1. Być może to moja nadinterpretacja, ale ten kolor dobrze koresponduje z nastrojem tamtej płyty – obcym, dziwnym rodzajem smutku, pełnym duchowości i jakiejś wątpliwej, mglistej nadziei. Tak właśnie zawsze odbierałem tamtą emocjonalność. Teraz wystarczy spojrzeć na M3LL155X, żeby zrozumieć, jak sytuacja przedstawia się teraz – patrząca na nas z góry twarz Twigs na węglowym tle. Taka też jest muzyka.

Cyfrowo-porcelanowa maska z okładki longpleja stukła się,pozostawiając po sobie jedynie samotne okruchy. Bardzo nowoczesna produkcja stała się jeszcze bardziej futurystyczna. Niemal do reszty pozbawione ludzkich i organicznych elementów bity krzyczą i prują się, w konwulsjach przepoczwarzając się, często w sposób mocno nieprzyjemny. Tak jest na przykład w otwierającym całość "Figure 8", w którym przez czterdzieści sekund zwodzeni jesteśmy sprężynowymi szmerami, przez moment ustępującymi hałasowi. Jednak sama Barnett nie zaczęła krzyczeć, a do wyrażenia jeszcze silniejszych i bardziej tragicznych emocji użyła innego środka. W wielu miejscach na płycie jej wokal poddany został brutalnemu przetworzeniu, pitch shifter grzeje się do czerwoności, a my nie wiemy, co zrobić. Najbardziej druzgocącym momentem, kiedy ten patent jest wykorzystany, jest chyba "In Time", w którym kojąca melodia zestawiona z rozszarpanym ludzkim głosem daje naprawdę niesamowity efekt. Wspomniany już "Glass & Patron", choć nie przekonywał mnie wcześniej, w kontekście całości bardzo dobrze się odnajduje i wpisuje się w narrację, a wieńczące całość "Mothercreep" pozostawia w dyskomforcie, nie przynosząc oczekiwanej ulgi.

EP-ce towarzyszył też długi teledysk zawierający cztery z pięciu utworów, w tym ten znany już z marca. Po raz kolejny kapituluję i rezygnuję z interpretacji. Zdaje mi się jednak, że choć częściowo zgadza się z moimi odczuciami co do muzyki. Obrazy tam przedstawione w istocie są bardziej zdynamizowane. Więcej tu zwyczajnej agresji i choć rozumiem, że wizerunek FKA niektórych odrzuca, to jednak nie sposób odmówić jej umiejętnego budowania otoczki, która jest wyjątkowo charakterystyczna i odpowiednio dziwna. Jednocześnie bardzo bezpośrednia, jak i nieoczywista.

Oczywiście te wszystkie moje dywagacje mogą być zwyczajnie nietrafione. Nie czuję się pewnie na gruncie takiego artyzmu, jaki reprezentuje Tahliah Barnett i jej otoczenie. Nie chcę wchodzić w tematy tekstów, znaczeń. To pole bitwy, z którego tylko nieliczni wracają w jednym kawałku. Całe szczęście nie jest to konieczne – FKA Twigs cały czas pozostaje intrygująca w sferze muzycznej, znacznie bardziej podlegającej emocjonalnemu odbiorowi. I chwała jej za to. Nie wiem do końca, jak M3LL155X sytuuje się wobec reszty dyskografii, czy jest to jej najlepsze dzieło, najsłabsze? Czy to ważne? Fascynujący jest nie tyle jej rozwój, co przebieg twórczości i w takiej postaci te szesnaście minut pozostaje czymś naprawdę niezwykłym.

Antoni Barszczak    
28 września 2015
BIEŻĄCE
American FootballAmerican Football (LP3)
Mac DeMarco"All Of Our Yesterdays"