RECENZJE

Fisz Emade Tworzywo
Drony

2016, Agora 2.9

Od paru lat na zakończenie wakacji w mojej rodzinnej Łodzi odbywa się tzw. Mixer Regionalny czyli impreza mająca na celu promować to, co w regionie najlepsze. Generalnie wygląda to tak, że w ciągu dnia na głównej ulicy miasta jest rozstawionych kilkadziesiąt stoisk zbudowanych z płyty paździerzowej, a na tych stoiskach najróżniejsze dobra: od miodów prosto od pszczół, po hafty prosto od Łowiczanek. I kiedy już Łodzianie napełnią żołądki i nacieszą oczy, wieczorem mogą udać się na strawę duchową, by z podsuszaną kiełbasą w ręku zaznać trochę kultury. W tym roku organizatorzy zaserwowali nam całkiem klawy zestaw headlinerów: Fisz Emade Tworzywo oraz Pablopavo i Ludziki. O ile drugi z wymienionych przeze mnie ulubieńców Męskiego Grania śpiewa o różnych rzeczach, to pierwszy skupia się na konkretnym celu: brutalnym postępie.

Może trochę dlatego, że moim zainteresowaniom bliżej do minimalistycznej muzyki niż do bezzałogowych statków powietrznych, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tytuł tegorocznego wydawnictwa Tworzywa, spodziewałam się wielkiej stylistycznej rewolucji. Czy podczas kolejnej edycji festiwalu w Dolinie Trzech Stawów rolę zespołu, którego dźwięki uruchamiały alarmy samochodowe Katowiczan, będzie pełnić Fisz z załogą? Tym samym godnie zastępując Sunn O))) z OFF Festivalu 2015? Chyba trochę się pomyliłam – Bartek Waglewski raczej nie ma ochoty za daleko oddalać się od ostatnio ciągniętej estetyki, niby gdzieś krąży, coś nowego próbuje zrobić, ale ciągle jakoś nie pyka. Zresztą sam przyznaje w "Telefonie": "Kręcę się wokół / Jakbym dronem był". A, no i przy okazji skumałam, że to jednak o te urządzonka chodziło.

Bracia Waglewscy od jakiegoś czasu próbują odżegnać się od hip-hopu i Fisz już powoli daje sobie zupełnie spokój z rapowaniem, może flow już nie to samo co za młodzieńczych lat. Nie bez powodu zahaczam tu o temat wieku, bo przeglądając nagłówki tekstów poświęconych Dronom, dowiaduję się, że to album przeznaczony dla wrażliwców dobiegających czterdziestki. Co prawda jestem sporo młodsza, w dodatku nie uważam się za specjalnie wyrachowaną osobę, niemniej jednak nie przemawiają do mnie teksty, które zasadniczo jak pastuch krowie na rowie usiłują przekonać mnie, w jakim strasznym, kapitalistycznym państwie żyję. Może nie wpadłabym w jakieś straszne zażenowanie, gdybym nie dotarła do ostatniego elementu tracklisty, który raczy mnie zgrabnymi wersami: "droga pani, znów czekasz na niego / pulsuje w skroniach złość / on całą noc będzie bzykał pieniądz / w pustym biurze robił go". "Bzyk"? Hm.

Pierwsze single promujące dwa ostatnie wydawnictwa Tworzywa swobodnie mogłyby tworzyć suitę – podobny rytm, tempo, sylabizujący wokal. Różnica jest taka, że w przeciwieństwie do "Telefonu", w "Pyle" pojawia się Justyna Święs. Wydawać by się mogło, że gdy młodzi, aspirujący muzycy gościnnie występują u starych wyjadaczy, to po to, żeby się czegoś od nich nauczyć, wnieść świeżość i tak dalej – a tu zdaje się, jakby to Fisze równali do Dumplingsów, tworząc jakiś electropop ciężki jak ruskie pierogi zalane skwarkami. Ponoć w zamierzeniu miały tu dać o sobie znać wpływy Massive Attack czy Portishead, gdzieś ten trip hop jednak się rozmył, może ukrył się pod powtarzającym się syntezatorowym motywem. W tym momencie tęsknię trochę do F3, który może nie dokonał hip-hopowego przełomu, ale te bity pamiętam dzisiaj po latach tak samo dobrze jak ustawiane w gimnazjum opisy na GG: "piję wino, palę skręty z kolegami / wpadnij kiedyś poniszczyć się z nami". A jazzujące, funkujące "Niedopałki"? Kiedy to było.

Bracia Waglewscy w swojej kilkunastoletniej karierze nagrali już całkiem sporo albumów, ale ciągle zdawali się nie wiedzieć, do czego właściwie dążyli. Ich dyskografia przypominała funkcję, której monotoniczność zmienia się co chwilę i w dodatku za każdym razem, kiedy zaczyna pojawiać się tendencja zwyżkowa, nagle następował krach i wszystko diabli brali. Celowo użyłam czasu przeszłego – teraz chłopaki raczej już wiedzą, czego chcą, ale i tak wybór raczej nie był zbyt trafny: Drony zdają się być jednym wielkim odrzutem z Mamuta.

Agata Kania    
2 grudnia 2016
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie