RECENZJE

Eric Shoves Them In His Pockets
With Love

2017, Thin Man 6.7

Na drugi album Eric Shoves Them In His Pockets czekaliśmy od 2013 roku i na pierwszy rzut oka można im zarzucić pewną prokrastynację, slackerstwo, ale zespół w tym czasie wcale nie próżnował. Zagrali masę koncertów, m.in za naszą zachodnią granicą, panowie udzielali się w innych projektach, a materiał na With Love nie jest w całości świeży, część utworów to stare szkice, które po kilku etapach dopiero na płycie otrzymały ostateczny wzór. Walk It Off zawiesiło poprzeczkę całkiem wysoko, ale mimo początkowych wątpliwości, nowe mięsko potrafi ją przeskoczyć.

Christoph Thun, perkusista zespołu, w jednym z wywiadów podkreślił, że niektóre kawałki to bardziej rozbudowana wersja tego, co stworzyli jako ścieżkę dźwiękową do produkcji filmowych i w zasadzie tylko część materiału nie miała swojej premiery na koncertach. Do tego dostrzega, że Szymon Najder, czyli autor tekstów jakoś tak bardziej się rozgadał i piosenki zawierają bogatszą warstwę liryczną. To kolejna bardzo dobra płyta dla fanów sprawdzonego, gitarowego grania w duchu lat 90., która na pewno nie nuży, mimo że numery są całkiem do siebie podobne. To pozorny minus, bo rzeczywiście pierwsze zetknięcie zlało mi się w jedną całość, ale widocznie myślałem wtedy o pierdołach. Z każdym kolejnym odsłuchem dostrzegam, ile dobrego się tutaj dzieje.

Kto nie lubi Pavementu, ten trąba, kogo nie wzrusza There’s Nothing Wrong With Love, nigdy nie skradnie mojego serca. Nieodpartym porównaniem do muzyki Eryków będzie oczywiście Modest Mouse, czego najlepszym przykładem jest utwór tytułowy. "With Love" z wyraźnym, uderzającym po brzuchu basem, żwawą gitarą i wokalem, który faktycznie przypomina ekspresję Isaaka Brocka, sprawia, że dograłbym sobie tę pozycję do The Moon & Antarctica. Tak jak Mac DeMarco odłącza prąd i This Old Dog będzie mocno akustyczne, jego miejsce godnie zajmują warszawiacy. Czuję tu inspirację moim ulubionym fragmentem twórczości Kanadyjczyka, czyli okolicami drugiej płyty. Może to błędny domysł, bo czerpią z podobnych okresów w muzyce gitarowej, niemniej istnieje pewna chemia między takim "Bodies" a jakimś "Cooking Up Something Good". Kolejnym wartym odnotowania numerem jest "On Death". To takie przebudzenie w leniwy niedzielny poranek, gdy w uszach wybrzmiewa jeszcze wieczorna kołysanka, ale w połowie nagrania wszystko rusza, bas ma więcej do powiedzenia, a syntezator wypełnia całą przestrzeń, Chórki prędzej przywodzą na myśl lekkość sędziwego "Everyday" Main Attraction (gdzieś już to słyszałem) niż ninetisowe wycie. Poza tym w 7 sekundzie mamy dźwiękowy substytut liczbowej oceny With Love.

Druga płyta Eric Shoves Them In His Pockets to naprawdę świetne wydawnictwo, przy którym chcę iść powspominać dziecięce lata na starym osiedlu, chcę posiedzieć z ziomkami na plastikowych krzesłach przy grillu, a i dziewczynę chwyciłbym za rękę. Robi się ciepło, wszystko mam w planach.

Artur Kasprzycki    
30 kwietnia 2017
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja