RECENZJE

Eminem
The Eminem Show

2002, Interscope 2.4

Zastanawiam się, czy w ogóle powinno się przyznawać jakąkolwiek ocenę The Eminem Show. Niedaleka stąd droga do wystawiania punktów przedstawieniom teatralnym, najnowszym edycjom Encyklopedii PWN, limerykom Szymborskiej czy zremasterowanemu wydaniu Kabaretu Starszych Panów. Ocenienie twórczości Slima Shady jest równie trudnym zadaniem, ponieważ w tym wypadku nie obcujemy z muzyką, tylko połączeniem zwykłego pajacowania, debilizmu i grafomanii przekraczającej wszelkie dopuszczalne granice. Owszem, w chwilach wyjątkowej nudy można zahaczyć oko na jakimś tańcu Bin Ladena, albo śmiesznie-żałosnym skrobaniu po kartce długopisem, ale uważniejsze wsłuchiwanie się w najnowsze dokonanie artysty wielbionego przez zbuntowane trzynastolatki to już gruba przesada. Kiedy Marshall próbuje być komiczny, od święta mu to wychodzi ("Without Me" z teledyskiem czy "Hailie's Song"); niestety, bardzo często wysłuchujemy gniewnych krzyków w bardzo, naprawdę bardzo ostrych słowach kwitujących współczesną kulturę i amerykańską rzeczywistość, a wtedy robi się cholernie kiczowato. Naprawdę, nie mam zupełnie nic do dodania jeśli chodzi o Eminem Show. Zamiast nudnych analiz polecam moją kompilację najlepszych tekstów z płyty.


1) America! We love you! How many people are proud to be citizens of this beautiful country of ours? The stripes and the stars for the rights that men have died for to protect. (...)

Fuck you Ms. Cheney! Fuck you Tipper Gore! Fuck you with the freest of speech this divided states of embarassment will allow me to have, fuck you! I'm just kiddin' America, you know I love you... (...)

2) Have you ever been hated or discriminated against? I have, I've been protested and demonstrated against. Picket signs for my wicked rhymes. Look at the times. Sick is the mind of the motha fuckin' kid that's behind. (...)

My faggot father must have had his panties up in a bunch. Cuz he split. I wonder if he even kissed me goodbye. No, I don't on second thought, I just fuckin' wished he would die. (....)

I maybe made some mistakes but I'm only human. But I'm man enough to face them today. What I did was stupid, no doubt it was dumb, but the smartest shit I did was take them bullets out of that gun. Cuz I'd killed 'em, shit I would have shot Kim an' him both. It's my life, I'd like to welcome y'all to The Eminem Show. (...)

My whole life I was made to believe I was sick when I wasn't 'til I grew up, now I blew up. It makes you sick to ya stomach. Doesn't it? Wasn't it the reason you made that CD for me, ma? So you could try to justify the way you treated me, ma? (...)

See what hurts me the most is you won't admit you was wrong. Bitch, do ya song. Keep tellin' yourself that you was a mom. But how dare you try to take what you didn't help me to get. You selfish bitch, I hope you fuckin' burn in hell for this shit. Remember when Ronnie died and you said you wished it was me? Well, guess what, I am dead. Dead to you as can be. (...)

3) I bury my face in comic books, cus I don't want to look at nothin', this world's too much, I've swallowed all I could. If I could swallow a bottle of Tylenol I would, and end it for good, just say goodbye to Hollywood. I probably should, these problems are piling all at once, cus everything that bothers me, I got it bottled up. I think I'm bottomin' out, but I'm not about to give up, I gotta get up, thank God, I got a little girl and I'm a responsible father, so not a lot of good, I'd be to my daughter, layin' in the bottom of the mud. (...)


Ok, trzy utwory. Pierwszy: sarkastyczny w stylu Freda Dursta. Drugi: ekshibicjonistyczny w stylu Jonathana Davisa, tudzież Freda Dursta. Trzeci: egzystencjalny w stylu Freda Dursta. Dałbym głowę, że Eminem znalazłby wspaniałego rozmówcę w osobie Freda. Do tego dodajmy niezwykle dramatyczne pianino pasujące znakomicie do Rodziny Frankensteinów. Zagadkę stanowi tylko wielkie uznanie dla tego błazna. Może twórczość Slima uznawana jest za frapującą autoanalizę wyrażoną strumieniem świadomości? Może chodzi o ten oryginalny flow? Może porywające jest bawienie się konwencjami i formą piosenki czy nawet albumu? Ja tu czegoś nie rozumiem.

Michał Zagroba    
19 września 2002
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: Azja
Rekapitulacja 2018: Indie