RECENZJE

Ellie Goulding
Lights

2010, Polydor 5.4

BD: Białogłowa ma potencjał, którego nie wykorzystuje. Progresywna, intrygująca zwrotka pierwszego singla "Under the Sheets" zaświadczy. Reszta tracklisty miota się raczej w matowych impersonacjach Kate Bush na modłę nastoletniej tańcbudy. Żałuję. Bo "I'll Hold My Breath" to chwilami "Last Christmas" lat dziesiątych.

KB: Debiut Ellie Goulding okazuje się o wiele bardziej przyzwoity, niż przypuszczałem, sugerując się dość chłodnymi recenzjami. Highlighty płyty wymienione przez Borysa, współistnieją z nieskomplikowanymi teen-popowymi prawie power-balladami musicalowymi, których słucha się całkiem przyjemnie – naiwnie łapię się choćby na ckliwy refren "The Writer". Nie rażą jakoś zapychacze, które trzymają porządny poziom, dzięki czemu płyta broni się jako całość, a niekoniecznie jako zbiór piosenek. Best New Artist do zapominania po niecałym tygodniu i wracania tylko do dwóch najmocniejszych utworów, ale wcześniej można sobie parę razy posłuchać, szczególnie jeśli jest się spragnionym regularnego popu. Całkiem spore możliwości producenckie niestety raczej topią się w niezbyt kreatywnych kompozycjach, słodki głos Ellie dodaje im uroku, choć stają się dla niego pułapką, ale i tak jest dobrze.

MHJ: W niemal każdym info o Brytyjce, nie skąpią wskazań na "chrupkość" jej dziewczęcej urody. Też bym chętnie popłynęła, bo lubię kwestie kolagenowe. Plasując rejony bambi-Ellie, można mówić o folko - akustycznych zapędach, z tym, że przecedzonych przez gęste sieci dyskotekowego filtra. Jest to płyta, która trochę przypomina działalność Little Boots, odliczając klimat stricte imprezowy, słodka, niewinna barwa głosu odwołuje do następnej balbinki, do Lykke Li. Nie jestem fanką tego rodzaju wrażliwości, zdecydowanie brakuje mi dominanty, tudzież akcentów o większej premedytacji. A i dziwnie trudno odgrzebać mi jakąś ulubioną piosenkę, bo nawet sygnowane jako highlighty: "Under The Sheets", albo "Starry Eyed" mają w sobie bezwyrazową miękkość i efekt lekkiego wytłumienia, co w takich okolicznościach dociska rozwolnienie. W sumie, poza płytą, to ciekawy, bacząc na kontekst, remiks kawałka Passion Pit.

KFB: Ustalmy sobie jedno – dzisiaj kupiłem nowe Futrzaki, Galvin wypuścił w sieć swoją pierwszą EP-kę, do tego prawie posikałem się ze śmiechu na zajebistym Kick-Ass Vaughna i teraz mam pisać o tej nudziarze? Średnio mi się to widzi. Generalnie moje drugie zetknięcie się z tą płytą zrobiło na mnie lepsze wrażenie niż to pierwsze – oczywiście sztampowość tych kompozycji to jedno, ale jest kilka momentów, które zdradzają jakieś przebłyski. Takim przebłyskiem jest właściwie całe, świetne "Under The Sheets" z uberchwytliwym refrenem, o "Starry Eyed" pisaliśmy hen hen kiedy więc też nie zaskakuje. To co pedofile lubią najbardziej – czyli odniesienia do teenpopu – to dla mnie kolejny plus a jakąś próbę poszukiwania własnej tożsamości słyszę w "Salt Skin". Generalnie Lights to właśnie taka "fajna_i_co_z_tego_płyta". Nie widzę tu przyszłości, Atak Klonów Kate Bush że niby?

Kamil Babacz     Magda Janicka     Kacper Bartosiak     Borys Dejnarowicz    
17 kwietnia 2010
BIEŻĄCE
Young MarcoBahasa
DucktailsWatercolors