RECENZJE

Elected
Me First

2004, Sub Pop 5.7

Na pierwszy rzut oka debiutancki krążek Elected nie oferuje nic pasjonującego rozgarniętym słuchaczom baczniej od kilku lat obserwującym amerykańską scenę niezal-popową – zarówno od strony konserwatywnego akustycznego strummingu, jak i odważniejszych dźwiękowych podróży – dowodząc ledwie solidnego rozeznania w bieżącym krajobrazie alt-country i avant-folku. Trzeba jednak przyznać, że korzystając z zasobu "archetypicznych" południowych tune'ów, kolesie delikatnie rozmywają kompozycje, nie sięgając przy tym jeszcze granic shoegaze'u, ale fajnie dodając pewien plażowy west-coast vibe (dlatego przyglądając się skwarnemu kalifornijskiemu undergroundowi, należałoby postawić Elected w parze z równie lipcowym piosenkowaniem zeszłorocznego Dios Malos). To połączenie tradycji youngowskiej z formułą ciepłej i skromnej letniej psychodelii byłoby zapewne najbardziej na miejscu pośród zasobów nieistniejącego wspólnego katalogu Drag City i Polyvinyla. Z jednej strony kłania się łagodny O'Rourke albo melancholijny Tweedy ze wczesnego Wilco i Loose Fur, z drugiej roztopiony summer-pop okolic Summer Hymns. Być może drugi trop jest nawet właściwszy – wbrew pozorom Me First kryje bogactwo, wielobarwność na płaszczyźnie realizacyjnej oraz masę fajnych subtelności. Przyjemne melodyjki trąbki i puzonu jakiegoś skrywające się gdzieś z boku, arpeggia fortepianowe podjeżdżające spod produkcyjnej powłoki, prześliczne chórki beachboysowe, podniebne fade'y lap-steela, nasączenie reverbem i delayem przypominające momentami cosmic-country It Still Moves (a nawet Flaming Lips pobrzmiewa w "C'mon Mom", tyle że w wersji słonecznej), ukryte podkłady organowe akcentujące tematy melodyczne. Podszywającemu pogodne granie cichą dramaturgią wokalną Blake'owi Sennetowi z Rilo Kiley prawdopodobnie do gustu przypadł niedawno Oberst. A "Go On" sprawia po prostu wrażenie outtake'u z Lifted, no Conor jak z kuriera wycięty. Poza tymi drobnymi odjazdami rozedrganego voxu, Me First robi wszystko, by niczym się nie wyróżnić i w pamięć nie zapaść. Niepozorne, lecz urokliwe.

Michał Zagroba    
9 kwietnia 2005
BIEŻĄCE
Rekapitulacja 2018: R.I.P.
Rekapitulacja 2018: Azja